proste zabawy wielkanocne mogą umilić rodzinny czas. Wielkanoc to moje ulubione święto w roku. Mam wrażenie – może przez wiosnę i ładniejszą pogodę – że mniej komercyjne, a bardziej idące w kierunku natury.
Przygotowałam kilka prostych zabaw dla dzieci, które są związane z wielkanocnymi tradycjami, ale też z wychowaniem wspierającym, czyli budowaniem rodzinnych więzi. (więcej…)
Pożegnanie pieluchy bywa trudnym momentem dla maluchów i rodziców. Może być nawet irytujące dla dorosłego, zwłaszcza gdy dziecko uparcie prosi o pieluchę. Budzi się w nas wtedy niepokój, czy aby to idzie w dobrym kierunku? Skąd ten regres?
Czy takie zakładanie i zdejmowanie pieluchy, choć dziecko potrafi się załatwić do nocnika lub toalety, nie namiesza maluchowi w głowie?
Nie będę się teraz skupiać na gotowości dziecka do pożegnania z pieluchą, bo zakładam, że było gotowe, kiedy zaczęliście trening czystości. Zerknijmy jednak na przyczyny tego przywiązania.
Rezygnacja z pieluchy, podobnie jak każde pożegnanie z czymś komfortowym i znanym od zawsze, może nieść stres. Nie ma się co dziwić, że dziecko chce się trzymać tej znanej czynności, rutyny, z którą nie rozstawało się od pierwszych dni życia.
O ile w dzień maluch jest w stanie jeszcze kontrolować sygnały ciała, tak w nocy po prostu nie jest to możliwe, a mokra piżama tylko potęguje stres.
Innym powodem, dla którego dziecko może wołać o pieluchę, jest obawa przed rozczarowaniem rodziców, kiedy te nocne (lub dzienne) wypadki się zdarzają. Dlatego pomocne jest skupienie się na sukcesach zamiast na porażkach. I utwierdzanie dziecka w przekonaniu, że te wpadki są zupełną normą podczas takiej nauki.
Nie chcę być duży
Zdarza się, że dziecko różnymi działaniami daje nam wyraźny sygnał, że potrzebuje jeszcze dobrej chwili z tym, co znane, choć rozumie już nowe zasady łazienkowe. Pewnie ma pieluchy z ulubionymi wzorami, warto je teraz zastąpić wspólnie wybranymi majtkami.
Czasem jest to kwestia po prostu mówienia „nie” i testowania rodzicielskich reakcji. Nie zbudujemy komfortu dziecka w nowej sytuacji, jeśli codziennie będziemy prowadzić długie dyskusje o wyższości majtek nad pieluchą. Wprowadzenie nowej rutyny wymaga czasu, spokoju i cierpliwości.
Bez względu na wszystko ważne jest znalezienie źródła oporu. Gdy dziecko poczuje się wysłuchane, jego obawy zostaną wyrażone i zaopiekowanie, prawdopodobnie zauważysz większą zgodę na bezpieluchowe manewry.
Jeden z rozdziałów e-booka Proste zabawy przygotowujące dziecko i rodzica do przedszkola, poświęcony jest samodzielności i budowaniu pewności siebie w sytuacjach łazienkowych. Nie znam lepszego sposobu wprowadzania nowych rutyn, niż przez zabawę.
Żegnamy pieluchę w nocy
Wiele dzieci zaczyna trening nocny między 2. a 3. rokiem życia, sporo 4-latków też się jeszcze tego uczy.
Obserwuj konkretne zachowania malucha, żeby upewnić się, czy jest gotowy.
Wykazuje zainteresowanie twoim korzystaniem z toalety.
Może pozostać suchy przez co najmniej dwie godziny.
Nie lubi uczucia mokrej lub brudnej pieluchy i daje ci o tym znać.
Jest zainteresowany majtkami dla dużych dzieci.
Potrafi zawołać, że chce siku lub kupę (przynajmniej czasami).
Wykazuje oznaki, że musi skorzystać z toalety, a ty potrafisz je odczytać.
Potrafi iść do łazienki i rozbierać się.
Pokazuje coraz większą niezależność na zasadzie: „jestem już duży” i „zrobię to samodzielnie” (niekniecznie tylko w łazienkowych sytuacjach).
W zasadzie przejście z pieluch na majtki nie odbywa się dla wszystkich według jednego scenariusza. Szanowanie preferencji osobistych, czasu i komfortu (zarówno dziecka, jak i rodzica) jest kluczowe.
Na przykład, możesz rozważyć korzystanie z majtek treningowych, filmów, piosenek, nagród lub pozytywnej motywacji.
Twoje dziecko może dobrze reagować na wizyty w toalecie co godzinę (lub częściej). Albo poprosi o bieganie na golasa przez kilka dni.
W e-booku znajdziesz propozycje sprawdzonych książek dla dzieci związanych z nauką załatwiania się i pożegnania z pieluchą.
Co zrobić, dy wciąż woła o pieluchę?
Pokaż bezwarunkową empatię wobec obaw, bo podjęcie kroku w stronę niezależności w łazience jest wielką sprawą. Może to nawet przerażające lub smutne. Powiedz swojemu dziecku, że to w porządku, jeśli jest zmartwione lub zasmucone rezygnacją z pieluch.
Skupiaj się na małych sukcesach i chwal pożądane zachowania. Nie chodzi o fanfary przy każdych sikach, ale zauważanie też innych spraw. Na przykład utrzymania suchej pieluchy, poinformowania cię, gdy nie zdążyło dotrzeć do toalety na czas, czy próbę skorzystania z nocnika.
Stwórz konkretną rutynę toaletową, aby twoje dziecko wiedziało, czego się spodziewać. Ją również znajdziesz w e-booku.
Bądź konsekwentna w swojej decyzji. Trzymanie się ustalonych z dzieckiem zasad w uprzejmy, uspokajający i zachęcający sposób, nawet w obliczu histerii, wesprze malucha w przekonaniu, że w rzeczywistości jest gotowy opanować tę umiejętność.
Jeśli dziecko prosi o pieluchę na noc, zgódź się na nią bez szantażu emocjonalnego (dobra, ale to już ostatni raz). Czy wpędzających w winę komentarzy (wczoraj obiecałaś, że to będzie ostatni raz).
Gdy dziecku zdarzy się nocny wypadek, nie karz go ani nie reaguj irytacją. Po prostu powiedz, że czas się umyć i po sprawie. Tym razem się nie udało, ale jutro może być inaczej. Buduj w maluchu pewność siebie i dumę, aby pokazać, że wierzysz w sukces pożegnania z pieluchą.
Ja jednak się gubię w tym wołaniu o pieluchy
Jeśli uważasz, że ta pieluchowa sytuacja się przedłuża, możesz zastosować kilka konkretnych działań.
Schowaj pieluchy z pola widzenia dziecka. Kiedy będzie ich potrzebowało, będzie musiało to zakomunikować. Pilnuj, by ta komunikacja odbywała się spokojnie, nie na zasadzie histerii „bo zniknęły”. Są dostępne na życzenie, ale nie na wyciągnięcie ręki dziecka.
Możesz również wyznaczyć określony czas, kiedy twoje dziecko może używać pieluch. Na przykład podczas drzemek lub wyjść i w nocy, ale nie cały dzień.
Kiedy dziecko prosi o pieluchę poza ustalonymi zasadami, spróbuj bardzo spokojnie i stanowczo skierować je do skorzystania z nocnika. Przypomnij im, że pieluchy są tylko na noc, do drzemki itd.
Ponownie rozważ gotowość
Zdarzają się sytuacje, w których warto rozważyć, czy to uporczywe żądania pieluch może oznaczać, że dziecko jednak jeszcze nie jest całkowicie gotowe (zwłaszcza do treningu nocnego).
Jeśli nie masz pewności, rozważ ponowne spróbowanie za miesiąc lub dwa. Daj dziecku trochę dodatkowego czasu i przestrzeni.
Może się wydawać, że twoje dziecko nigdy nie zrezygnuje ochoczo z pieluch, miewasz takie myśli?
Zapewniam, że wkrótce będzie nosić ulubione majtki dla dużych dzieci. Niektóre dzieci potrzebują dni, aby opanować tę umiejętność, podczas gdy inne mogą potrzebować miesięcy lub dłużej. Pozytywne myślenie i entuzjazm mogą utrzymać was oboje na dobrej drodze.
Wysłanie dziecka do przedszkola lub żłobka to dla wielu rodziców moment pełen mieszanych uczuć i niepewności. Wydaje się, że to oderwanie od beztroskich zabaw w domu i krok w samodzielność.
Jeśli zastanawiasz się, czy maluch będzie umiał poradzić sobie z rozłąką, to powiem, że bardzo w tym pomaga poczucie dziecka, że potrafi o siebie zadbać. Chodzi o komunikację i chociażby czynności samoobsługowe jak korzystanie z toalety czy jedzenie. Wtedy początek żłobka i przedszkola będzie łatwiejszy.
Właśnie dlatego przygotowałam e-booka pt. Proste zabawy przygotowujące dzieci i rodziców do żłobka lub przedszkola. Teraz jeszcze dodatkowo jest w tym pakiecie webinar o adaptacji.
Jedną z głównych obaw jest kwestia bezpieczeństwa i opieki nad maluchem. Martwimy się, czy personel placówki będzie w stanie zapewnić dziecku odpowiednią opiekę. Zarówno emocjonalną, jak i fizyczną. Z tą drugą zazwyczaj nie mamy aż takiego problemu, natomiast emocje bywają duże, a nawet za duże w takich sytuacjach.
Często są bezpośrednio związane z drugą istotną obawą, czyli adaptacją dziecka do nowego środowiska i sytuacji.
Czy nasz maluch będzie się czuł komfortowo wśród obcych dzieci i dorosłych? Niepewność dotyczy również procesu nawiązywania relacji z rówieśnikami oraz integracji w grupie. Czy dziecko będzie miało możliwość rozwijania swoich umiejętności społecznych i emocjonalnych w nowym otoczeniu? Tak, bi pomożesz mu się do tego wszystkiego przygotować.
Zanim do żłobka i przedszkola
Przygotowałam 12 rozdziałów, w każdym po 10 prostych zabaw na konkretny temat. Włożyłam w to swoją wiedzę pedagogiczną i emocje rodziców, z którymi na co dzień prowadzę konsultacje on-line. Porozmawiałam też z nauczycielami placówek, stąd mam pewność, że dobór tematów i zabaw jest dobry.
To też skarbnica pomysłów dla tych, którzy niekoniecznie chcą wysłać dziecko do placówki, za to chcą zbudować bliskość i relację. Po to, żeby maluch czuł się bezpiecznie, bo tylko wtedy poradzi sobie z nowymi doświadczeniami. To brzmi trochę jak paradoks, ale prawda jest taka, że im bliższa relacja z naszym dzieckiem, tym łatwiej „pójdzie obok w świat” bez dramatów. Chętnie będzie poznawało nowe doświadczenia i osoby z takim właśnie zapleczem – poczuciem bezpieczeństwa wyniesionym z domu.
Mam nadzieję, że posłuchasz o tym, co mówię o e-booku i skorzystasz pomysłów i zabaw tematycznych, o których opowiadam w tym odcinku podcastu Nie tylko dla mam. One są właśnie przykładami z e-booka, choć dodałam tu też bonusowo podpowiedzi książek, które przydadzą się do ćwiczenia poszczególnych umiejętności.
Organizuj krótkie sesje ruchowe, takie jak: skakanie, klaskanie w dłonie, machanie rękami czy tańce. Pomaga to w rozwijaniu zdolności motorycznych oraz koordynacji ciała.
Przede wszystkim jednak na hasło: stop, dziecko nauczy się zatrzymywać i przerywać zabawę, gdy dorosły o to poprosi. Wbrew pozorom, to wymaga wielkiej siły woli i wielu ćwiczeń.
Samodzielne ubieranie się
Przygotuj różne elementy garderoby, takie jak spodnie, koszulki, skarpetki i czapki.
Poproś dziecko, aby dopasowało odpowiednie elementy i ubrało się. Na przykład czerwona koszulka i czerwone skarpety.
To rozwija umiejętność rozpoznawania kolorów i zakładania ubrań wskazanych przez dorosłego.
Korzystanie z łazienki i toalety
Wykorzystaj różne dźwięki związane z korzystaniem z toalety np. jak spuszczanie wody czy woda z kranu. Możesz je wcześniej nagrać na telefonie lub dziecko może je odgadywać w łazience z zamkniętymi oczami.
Poproś dziecko, aby odgadywało, jakie dźwięki odpowiadają różnym czynnościom w toalecie. To pomaga zwiększyć świadomość związaną z korzystaniem z łazienki.
Samodzielne jedzenie posiłków
Zachęć dziecko do rozmawiania podczas posiłków. Zadawaj pytania, opowiadajcie o swoim dniu i słuchajcie siebie nawzajem.
To rozwija komunikację werbalną i uczy dziecko, jak aktywnie uczestniczyć w rozmowie podczas jedzenia bez rozpraszania się, czy całkowitego przerywania posiłku lub wygłupów.
Rutyna o poranku
Poproś dziecko, aby pomogło ci przygotować śniadanie, a konkretnie jedną rzecz.
Może kłaść talerze, napełniać kubki lub robić proste zadania w kuchni.
To angażuje dziecko w proces porannych przygotowań.
Czekanie na swoją kolej
Zaproponuj krótkie sesje ruchowe, takie jak skakanie, tańczenie, bieganie, wygłupy.
Następnie wprowadź moment czekania. Na przykład nieco dłużej niż zazwyczaj zmieniaj piosenkę na kolejną. Szukaj „zgubionego” telefonu do włączenia muzyki itd.
Krótkie przeciąganie oczekiwania, naturalnie pokazuje, że czasami trzeba zaczekać i że możemy to robić cierpliwie, a nawet aktywnie (wspólne szukanie).
Spory o zabawkę
Poproś dzieci (mogą być dzieci znajomych), aby przyniosły kilka swoich zabawek i wprowadź zasadę, że mogą wymieniać się zabawkami, ale muszą to robić w sposób, który jest dla obu stron uczciwy i satysfakcjonujący.
Dzieci powinny być uprzedzone, że ta zabawa to „wymianka” i rozumieć, że po skończonej zabawie dostaną własne zabawki z powrotem.
Taka zabawa w bezpiecznych warunkach pozwala oswoić się z emocjami, gdy ktoś bawi się „moją zabawką”.
Współpraca na placu zabaw
Stwórzcie tor przeszkód: omijanie patyków, slalom między kamykami itd. Dzieci losują kolejność, kto ma być pierwszy.
Nie jest to zabawa na czas. Nieważne, jak długo każdemu zajmie przejście toru. Zachęć do dopingowania.
Zabawa zachęca do współpracy, dzielenia się czasem, czekania na swoją kolej i wzajemnego wsparcia.
Asertywność w grupie rówieśniczej
Stwarzaj scenariusze rozmów w codziennych sytuacjach, w których dziecko będzie musiało asertywnie odmawiać czemuś, co jest nieodpowiednie, dziwne lub niebezpieczne.
To mogą być absurdalne pytania np. Czy da się rysować widelcem, jak kredką? Dlaczego nie powinno się myć głowy płynem do naczyń?
Zachęcaj dziecko do wyrażania swoich granic i szanowania granic innych, ale też dużo się śmiejcie, jeśli twoje pomysły będą zwariowane.
Rozpoznawanie sygnałów ciała
Zaproś dziecko do pokazywania na sobie lub tobie (na ciele) miejsca, gdzie odczuwamy różne sygnały, takie, jak senność (oczy, usta – ziewanie), głód (brzuch) czy pragnienie.
To pomaga lepiej rozumieć, gdzie i jakie sygnały daje ich własne ciało.
Uczy też skupienia na słuchaniu tych sygnałów i prawidłowego odczytywania. Chodzi o zupełne podstawy typu: głód, pragnienie, zmęczenie, senność, radość, ekscytacja.
Skupienie podczas siedzenia w kręgu
Połóżcie się wygodnie na dywanie. Poproś dziecko, żeby wyobraziło sobie, że jest astronautą i wyrusza na spacer kosmiczny.
Oprowadź je przez wyobrażony krajobraz kosmiczny, opisując szczegóły, takie jak gwiazdy, planety itp.
To pomaga skupić się na słuchaniu drugiej osoby (nauczyciela) i uczy wizualizacji.
Zabawy wyciszające po całym dniu
Poproś dziecko, żeby wyobraziło sobie, że jest zwierzęciem i oddycha, jak to zwierzę.
Na przykład, jak śpiący niedźwiedź (powolne i głębokie oddychanie), jak polujący kot (spokojne i równomierne oddychanie) lub jak ptak (delikatne i lekkie oddychanie).
To pomaga dzieciom uspokoić się i skoncentrować na oddechu.
Skoki rozwojowe u dwulatków i trzylatków to kolejny etap poznawania siebie, świata, rozwijania świadomości. To też ważna lekcja z wychowania wspierającego dla rodziców.
To okresowe zmiany w zachowaniu, umiejętnościach i zdolnościach dziecka, które następują w krótkich okresach czasu. Charakteryzują się one nagłymi postępami w rozwoju fizycznym, poznawczym, emocjonalnym i społecznym.
Hasłem przewodnim jest tu indywiduacja. Ten skok następuje najczęściej między 18 a 24 miesiącem. Oczywiście granica jest umowna, bo przecież nie każde dziecko (mało które) rozwija się „książkowo”.
Nie da się tego przeoczyć, bo to moment, w którym pociecha zaczyna rozumieć, że mama i ja nie jesteśmy jednym organizmem.Mogę się sam przemieszczać, brać do rąk co chcę, zaczynam chodzić, a co za tym idzie, mogę też uciekać.
Ten czas przedłuża się niekiedy do prawie trzeciego roku życia. Niektórzy nazywają go buntem dwulatka. Słowo bunt bierzemy w cudzysłów, bo właściwie dziecko nie buntuje się przeciwko niczemu. W naturalny sposób poznaje otoczenie, a żeby to zrobić musi czasem pobiec, upaść, nie zgodzić się na jakąś propozycję ze strony rodzica.
Co tam u dwulatków i trzylatków?
Kiedy dziecko ucieka rodzicowi, bywa niebezpiecznie, dlatego warto wprowadzić zabawy uczące zachowań w takich bardzo konkretnych sytuacjach. Kilka podpowiedziałam w odcinku podkastu pt. Jak reagować kiedy dziecko wciąż mi ucieka? >>
Być może skojarzenie z buntem bierze się stąd, że dwulatek w tym czasie używa (wielu rodziców pewnie stwierdzi, że nadużywa) słowa „nie”.
To prawda, to jest bardzo mocne słowo, a jak już pociecha nauczy się nim posługiwać, szybko z tego nie zrezygnuje. Żeby to było tylko słowo, jeszcze pół biedy. Jednak dwulatek nie ogranicza się do prostego sygnału werbalnego. On to słowo pokazuje na każdym kroku… bo umie.
Chce, żeby wiele spraw toczyło się po jego myśli, więc pewnie często słyszysz w tym czasie: „sama”, „chcę sam”.
Zauważenie, że mogę o sobie decydować. Problem często polega na tym, że taki maluch kompletnie nie zdaje sobie sprawy z zagrożeń otaczającego świata. Kiedy więc chce decydować, nie zawsze możemy na to pozwolić. Stąd awantury i histerie. Wybuchy emocji, które buzują w dziecku przez cały czas.
Skupienie na zlikwidowaniu tego buntu (jego objawów) jest właściwie krzywdą dla malucha. Lepszym rozwiązaniem jest przeczekanie. Oczywiście nie z założonymi rękami, ale aktywnie wspierając dążenie do samodzielności.
To jeden z ważniejszych skoków rozwojowych dla dziecka więc stłumienie go w zarodku (np. przez kary i wieczne zakazy) sprawi, że maluch straci poczucie bezpieczeństwa. A i bez tego „bunt dwulatka” jest dla malucha trudnym doświadczeniem.
Nie jest przecież tak, że maluch może robić co chce i kiedy chce. Potrzebuje (mimo nadużywania słowa „nie”) wsparcia ze strony rodzica. I to ogromnego wsparcia.
Podstawową cechą skoków rozwojowych jest to, że są one niezwykle zróżnicowane i nie występują w regularnych odstępach czasu. Niektóre dzieci mogą doświadczać skoków rozwojowych wcześniej lub później niż przewidywano, co wynika z indywidualnych różnic w tempie rozwoju każdego dziecka.
Przykładowo, skok rozwojowy może objawiać się nagłym nabywaniem nowych umiejętności, jak chodzenie czy mówienie, które wcześniej nie były obecne lub były w fazie rozwoju.
Skoki rozwojowe są kluczowym elementem w procesie rozwoju dziecka, ponieważ pozwalają mu na zdobywanie nowych umiejętności i osiąganie kolejnych etapów rozwoju.
Pomagają rodzicom i opiekunom lepiej zrozumieć i wspierać rozwój swojego dziecka, gdyż pozwalają na identyfikację typowych przejawów skoków rozwojowych i dostosowanie środowiska oraz interakcji, aby wspierać dziecko w jego postępie rozwojowym.
Przykładowe skoki
Przykładem skoku rozwojowego u dwulatka może być rozwój umiejętności motorycznych. W tym wieku dzieci często doświadczają nagłego postępu w precyzji ruchów rąk i palców.
Na przykład, w wieku dwóch lat dziecko może zauważyć wzmożoną zdolność do manipulowania przedmiotami, takimi jak klocki, nakładanie małych elementów na siebie, jak puzzle, czy korzystanie z małych narzędzi, takich jak ołówki czy pędzelki do malowania.
Ten skok rozwojowy w umiejętnościach motorycznych finezyjnych umożliwia dziecku bardziej skomplikowane zabawy i eksplorację świata poprzez działania manualne, co ma kluczowe znaczenie dla jego ogólnego rozwoju poznawczego i zdolności do samodzielnego działania.
U 3-latka skok może obejmować rozwój umiejętności językowych, znaczący wzrost słownictwa i zdolność do tworzenia złożonych zdań.
W tym wieku dzieci często przechodzą przez skok w zakresie rozwoju mowy, co objawia się np. nagłym pojawieniem się nowych słów, zdolnością do opowiadania prostych historii, zadawania pytań na temat otaczającego świata i wyrażania swoich potrzeb i emocji w coraz bardziej złożony sposób.
Ten skok rozwojowy językowy może być kluczowym krokiem w komunikacji dziecka z otoczeniem oraz w jego zdolności do samodzielnego wyrażania myśli i uczuć.
Czy niektóre dzieci są „uparte” i po prostu takie są i już? Jak się dogadać z małym „uparciuchem”? Dzisiaj właśnie o tym rozmawiamy na blogu Nie Tylko dla Mam.
Jeśli masz w domu dziecko, dla którego twoje słowa są tylko słowami, twoja dobra intencja jest tylko intencją, a tłumaczenia są tylko tłumaczeniami, to być może masz w domu „małego uparciucha”. Będę używać polskiego określenia, ale z intencją pozytywną, bo upór może być naprawdę przydatną cechą. Trudną, ale wartą rozwijania w dobrym kierunku.
Upór w języku polskim kojarzy się zdecydowanie negatywnie. Uparty jak osioł, nie da się mu nic wytłumaczyć. Wolę określenie, dzięki któremu dzieci z uparciuchów stają się „strong-willed children”.(więcej…)
Rozłąka z dzieckiem bywa trudna, zarówno dla malucha, jak i dla dorosłego. Dzieci mają zakodowane w genach, że obecność bliskiej osoby (najczęściej mamy, ale niekoniecznie) daje poczucie bezpieczeństwa [1], dlatego czasem słyszymy rozdzierające: Mamo, nie wychodź!
Zanim przejdziesz do czytania, zwróć uwagę na słowa oznaczone na niebiesko. Klikając w nie, przejdziesz do miejsca, w którym więcej opowiadam na temat, którego dotyczą.
Jeśli Wasze relacje są prawidłowe (czyli nie jesteś dorosłym krzywdzącym własne dziecko, zaniedbującym itd.), zupełnie naturalne jest też niezadowolenie dziecka, które traci z oczu mamę lub tatę.
Dla kilkumiesięcznego malucha utrata mamy z pola widzenia oznacza, że mama zniknęła ze świata. Jest taki etap, minie. Pisałam o tym szerzej w artykule na temat powrotu mamy do pracy i lęku separacyjnego pt. Powrót mamy do pracy i lęk separacyjny >>
Jednak nawet dzieci, dla których już jest jasne, że gdy mamy nie ma w polu widzenia, nie oznacza to, że zniknęła na zawsze, bywają niespokojne, gdy przychodzi do rozstania.
Jeśli masz dziecko, dla którego rozstanie z tobą jest ogromnym problemem, przyda się ten pakiet. Wrażaj zabawy i ucz dziecko samodzielności.
Teraz mówię o sytuacjach, kiedy dziecko ma zostać z babcią, ciocią czy opiekunką na krótki czas i zaczyna się dramat związany z wyjściem z domu na jogę, do znajomych, do kina, żeby się rozerwać.
Wyrzuty sumienia
Czasami jest tak, że zanim jeszcze maluch cokolwiek powie, my (rodzice) bijemy się z wyrzutami sumienia. Iść na tę jogę czy nie? Skoro on tak ciężko znosi rozstania, może powinnam być z nim cały czas i zrezygnować z własnych przyjemności? Trochę uogólniam, ale mam nadzieje, że przekaz jest jasny: moje potrzeby kontra płaczące przy wyjściu dziecko.
Oczywiście taka decyzja jest zawsze bardzo indywidualna, zależy od wielu czynników, ale zakładam, że rozmawiamy o sytuacji, w której dziecko jest zdrowe, szczęśliwe, bezpieczne, zostaje z osobą, którą zna i lubi np. babcia. Wszystko przygotowane, ty gotowa do wyjścia, wtedy pada z ust dziecka: Mamo, nie idź! Albo gorzej: Mamo, nie zostawiaj mnie!
Naprawdę nie trzeba wiele, żeby wyobraźnia mamy poszybowała daleko. Wystarczą sekundy, a wyobrażamy sobie, jak nasze dziecko płacze cały czas, jest nieszczęśliwe, a my? Jak można zostawiać takiego malucha, kiedy prosi, żeby tego nie robić?
Mamo, jesteś wspaniała
Uciesz się! Wiem, że to często nierealne do zrobienia w momencie, kiedy dziecko prosi: Mamo, nie idź, jednak ogólnie rzecz biorąc, jest to powód do dumy i radości. Ta zupełnie naturalna prośba oznacza, że dziecko czuje się przy nas dobrze i bezpiecznie.
Logiczne jest, że prosi, żebyś została, skoro to miłe, kiedy jesteś. I logiczne jest, że dziecko ma prawo czuć się niepewnie, tracąc „ostoję” z oczu. Jesteśmy dla dziecka najważniejszymi osobami na świecie, dajemy poczucie bezpieczeństwa i miłość. Kto chciałby z tego rezygnować?
Pierwsze rozstanie
Pierwsze rozstania bywają trudne, bo maluchy nie do końca rozumieją, że mama wróci za godzinę. To w zasadzie nic nie znaczy, każda minuta bez mamy to długo i już. Oczywiście, że większość dzieci, nawet jeśli świetnie się bawi z babcią, będzie chciało, żeby mama była w pobliżu.
Kiedy dziecko mówi: Nie idź, tak naprawdę stoi za tym zdaniem więcej emocji [2]: Nie idź, mamo, bo bez ciebie czuję się mniej bezpiecznie, jest dziwnie, bo zazwyczaj jesteś przy mnie. I chcę, żebyś zawsze przy mnie była.
Od nas zależy, jak sprawy potoczą się dalej. Oczywiście, że wiele dzieci będzie niezadowolonych, że mama wychodzi. Kiedy dzieje się coś takiego, warto pokazać maluchowi, że opiekun, z którym go zostawiamy, jest najlepszym z możliwych, ufamy mu całkowicie. To moment, w którym warto zacząć wychwalać babcię czy wujka, informować o naszej pewności: Zostajesz z babcią. Wiem, że babcia znakomicie się tobą zajmie, tak samo dobrze, jak ja. Babcia potrafi zrobić naleśniki, grać w chińczyka, możecie razem czytać książkę i iść do parku.
Niby wiadomo, że babcia [3] to wszystko umie, ale kiedy powie się to głośno, informacje nabierają mocy w oczach dziecka. Zwłaszcza kiedy mówi to mama. Mama, której ufam.
Dobra zabawa
Warto też nawiązać do miłych chwil spędzonych z babcią (lub innymi opiekunami w przeszłości), żeby przypomnieć maluchowi, że czas bez mamy może być fajny. Dzieci naprawdę zapominają takie rzeczy albo „nie mają siły pamiętać” tu i terazteraz kiedy widzą mamę z ręką na klamce, gotową do wyjścia.
Często wtedy zaczyna się też wjeżdżanie na wyrzuty sumienia mamy. Nie to, że dziecko robi to specjalnie, raczej same to sobie robimy: Naprawdę muszę iść na tę jogę? Może lepiej zostanę, skoro dziecko tak mnie potrzebuje! To jest zawsze trudna sytuacja i nie ma się co spinać, że zawsze będzie tak samo, zawsze będzie łatwo.
Z jednej strony instynkt macierzyński, z drugiej potrzeba czasu tylko dla siebie, co wiąże się z wyrzutami sumienia, a płaczące dziecko, uczepione nogawki, nie pomaga. Warto też dodać, że często w momencie, kiedy mama mówi: Dobrze, to zostanę, maluch najczęściej ucieszy się, a potem wraca do swoich zajęć i na tym kończy się zainteresowanie mamą oraz rozdzierająca scena w stylu „nie mogę bez ciebie żyć”.
Podobnie bywa z trudnym pożegnaniem przed salą przedszkolną. Dziesięć minut po dramatycznej scenie, po której mama zbiera się przez pół dnia, zamęcza i zamartwia, dziecko bawi się w najlepsze, nie pamiętając, co zaszło w szatni.
Zaufaj opiekunowi
Wyrzutów sumienia w takich sytuacjach raczej się nie pozbędziemy tak całkowicie. Do nas należy decyzja i jeśli wiemy, że maluch zostaje pod cudowną opieką, nie dzieje mu się krzywda, uważam, że warto zawalczyć o czas dla siebie. Jeśli jednak już wyjdziesz, zaufaj temu opiekunowi, on zostaje z dzieckiem, on się z nim bawi, on pomaga przetrwać smutek [4] (o ile taki będzie) po wyjściu mamy.
Dziecko widząc, że jesteś spokojna, bo wiesz, że zostaje w dobrych rękach, przejmie w końcu ten spokój.
Najgorsze co możemy zrobić, to dzwonić co kwadrans do domu, dopytując się, czy wszystko w porządku. Jasne, że można poprosić babcię o sms z informacją, czy udało się zażegnać smutek malucha. Tylko dyskretnie, bo jeśli dziecko zauważy, że mama po wyjściu co chwilę upewnia się, czy wszystko jest dobrze, może to odczytać jako niepokojący sygnał, że coś jest na rzeczy. Coś może nie być w porządku pod nieobecność mamy, skoro co chwilę się upenia. Martwi się, że mnie zostawiła z babcią, a mówiła, że wszystko będzie dobrze.
Jak pomóc dziecku?
Opowiedz, jak bardzo wierzysz w babcię jako opiekunkę. Ufasz jej i dziecko powinno o tym wiedzieć.
Ustalcie, w jakie gry będą grać, kiedy ciebie nie będzie, co mogą robić. O tym można porozmawiać też wcześniej, długo przed wyjściem.
Zauważ smutek, nazwij emocje, zaznacz, że są dla ciebie ważne, ale nie dajcie się ponieść na długi czas. Spróbuj przekierować rozmowę na małe rzeczy, które czekają na dziecko: gra, czytanie, wyjście na dwór.
Nie ma co przedłużać pożegnania, jeśli domyślasz się, że ta rozpacz minie chwilę po twoim wyjściu z domu.
W dłuższej perspektywie też można działać, żeby pomóc maluchowi przy takim rozstaniu. Warto ćwiczyć mini-separację, co oznacza krótkie rozstania, a potem coraz dłuższe. Maluch potrzebuje czasu, żeby się nauczyć być bez mamy na wyciągnięcie ręki. Nie stanie się tak od razu, bo to nowa sytuacja dla dziecka.
Wychodzę, kochanie!
Te rozstania (na początku ćwiczebne) mogą stać się elementem rutyny, tak potrzebnej małym dzieciom do prawidłowego rozwoju. To też wymaga wprawy. Nie chodzi o regularność rozstań 9choć to nie zaszkodzi), ale o wasz rytuał, kiedy mówisz, że wychodzisz. Gdy już to mówisz, niech to będzie prawda. Nie ma gorszej sytuacji dla dziecka, które kiepsko znosi rozstania, niż niezdecydowany rodzic: Może dziś wyjdę, a może nie, zobaczymy.
Rozstania często bywają trudne, ale ćwiczenie i danie dziecku możliwości zrozumienia, jak sobie radzi, gdy rodzica nie ma w pobliżu, jest też uczeniem samodzielności, otwartości na świat, nowe doświadczenia. Uświadamia, że mama jest ważną częścią życia, ale potrafię sobie poradzić także, gdy nie mam je w pobliżu.
Sześciolatek. Czasem nam się wydaje, że już taki dorosły, a jednak wciąż dziecko. Nie do końca wiadomo, czy to jeszcze przedszkolak, czy może już uczeń? O emocjach sześciolatka można opowiadać godzinami.
Zanim przejdziesz do czytania, zwróć uwagę na słowa oznaczone na niebiesko. Klikając w nie, przejdziesz do miejsca, w którym więcej opowiadam na temat, którego dotyczą.
Sześciolatek i bunt?
To dobre dla dwulatka, ale żeby takie duże dziecko, aż tak nie radziło sobie z emocjami?
Trzylatki mają dobrą opinię. 3-latek w domu to wielka radość. Ale bywają czasem trudne we współpracy (to „robocze” słowo, chodzi o dogadanie się). To czas, kiedy dziecko już mówi, chodzi, a nawet biega. Zależy mu na czymś więcej niż byciu zaopiekowanym. Ma swoje zdanie, ale wciąż jeszcze trudno mu ogarnąć emocje.(więcej…)