Reklama

Wydaje mi się, że czasem jesteśmy skłonni powiedzieć: „Mam niegrzeczne dziecko”, „Dziecko mnie nie słucha”. Nawet pomyśleć dosadniej: „Mam dosyć tego, jak się zachowuje”, niż na spokojnie uznać, że mamy temperamentne dziecko.

Ogólnie rzecz ujmując, masz temperamentne dziecko, jeśli czujesz, że ono wszystko robi „bardziej”. Jeśli choć raz przemknęło ci przez głowę, że niby robisz wszystko zgodnie z poradami książkowymi i intuicją, niby wiesz, jak rozmawiać, starasz się rozumieć i akceptować, a ono wciąż przegina, być może masz właśnie temperamentne dziecko.

Temperamentne czy niegrzeczne?

Nie chcę jednak, żebyśmy poszli w kierunku uwag typu: „Temperamentne, czyli ładniejsze określenie niegrzecznego”. Nie ma niegrzecznych dzieci, wiemy to już od dawna. Jednak jest cała masa rodziców mających poczucie, że jednak coś jest na rzeczy, skoro mówię, mówię i nic nie dociera.

I tu właśnie możemy zastanowić się nad temperamentem dziecka, w kontekście jego zachowania, reagowania, życia pośród innych ludzi. Dr Kurcinka w książce pt. „Temperamentne dziecko” opowiedziała o całkiem zgrabnej teorii, w które podaje nam 9 punktów, według których sprawdzamy, czy mamy temperamentne dziecko w domu.

Uwzględniamy oczywiście dodatkowo geny i środowisko wychowawcze. Tych 9 punktów to pewne uproszczenie, ale podoba mi się próba spojrzenia na dziecko pod tym kątem. Zwłaszcza ze względu na rodziców i budowanie szacunku w rodzinie. To szansa dla wielu dorosłych na poukładanie sobie relacji z pociechami i pozbycie się wyrzutów sumienia.

Mam wyrzuty sumienia

Jak widzimy, że nasze dziecko zawsze „bardziej”: bawi się, krzyczy, płacze, przeżywa itd., możemy mieć wrażenie, że robimy coś nie tak. Skoro inne mogą na spokojnie, dlaczego moje nie potrafi?

Reklama

Co robię źle? Otóż nic nie robisz źle, bo temperament nie jest zależny od tego, czego chcemy (oczekujemy). Oczywiście, że pewne zachowania można (trzeba) uspokajać, temperować, pomagać nad nimi panować, ale temperamentu nie przeskoczymy.

Od czego zacząć?

Proponuję zacząć od określenie, na ile – w skali od 1 (najmniej) do 10 (najwięcej) – masz temperamentne dziecko. Skrajne bieguny oznaczają dziecko temperamentne, choć nie każdy z tych dziewięciu punktów musi być na skraju skali.

Jasne, że nie jest to żadna ostateczna diagnoza, tylko próba zrozumienia konkretnych zachowań dziecka, które najbardziej nas denerwują. Mamy ich dosyć i po prostu nie lubimy. Tak, można kochać dziecko i mieć serdecznie dosyć pewnych zagrywek z jego strony. Jednak, skoro mamy dosyć, nie pozostawiajmy ich do momentu „aż wyrośnie”, bo cała rodzina będzie się z nimi męczyć.

Więcej o tym, jak podejść do tych trudnych zachowań napisałam w artykule pt. Wredne i złośliwe zachowania. Rośnie mi mały tyran? >>

Tu chodzi o progres

Tak naprawdę w tym całym budowaniu relacji (wychowaniu), nie chodzi o natychmiastowe efekty, tylko o jakikolwiek progres. Rodzic idealny nie istnieje, to wiadomo, jednak wiem z własnych doświadczeń, że trudno odpuścić. Zwłaszcza gdy wszyscy dookoła mniej lub bardziej delikatnie dają do zrozumienia, że masz… no właśnie, temperamentne dziecko.

Odpowiedz sobie na dziewięć pytań związanych z zachowaniami i cechami temperamentnych dzieci. Nie wszystkie oczywiście muszą w stu procentach być w skali na 10. Jednak jeśli czujesz, że twoja pociecha jest po tej stronie „bardziej” (na skraju), jest spora szansa, że masz temperamentne dziecko.

Reklama

1. Czy reaguje bardzo intensywnie?

Wspomniałam o tym już wcześniej i wymieniam jako pierwsze, bo to w sumie jeden z ważniejszych elementów. Chodzi o wszelkie codzienne sytuacje, niekoniecznie imprezy urodzinowe czy wypad do wesołego miasteczka. Wiadomo, że wtedy większość dzieci jest bardzo podekscytowana.

Jeśli jednak twoje dziecko najczęściej jest tym, które słychać najgłośniej podczas zabaw, najmocniej ściska, piszczy (wrzeszczy) z radości, rozpacza z intensywnością diwy i potrafi to robić bardzo długo, może być temperamentnym dzieckiem.

Co ciekawe, temperamentem dzieci mogą też być bardzo ciche, może się wydawać, że wycofane, ale nie. One najczęściej analizują, przetwarzają w głowie daną sytuację i po prostu widzisz, że mózg im paruje. Tak mocno analizują, co się aktualnie dzieje.

Intensywność reakcji nie musi oznaczać wrzasku, chodzi o natężenie, zaangażowanie całym sobą, wręcz nieumiejętność wyjścia z tego stanu tak po prostu na zawołanie.

2. Czy łatwo się przystosowuje?

Mało tego, że temperamentne dzieci czasem nie potrafią wyjść ze stanu zaangażowania, to dopiero początek. Nie lubią też porzucać sytuacji, które je zajmują i w których czują się bezpiecznie np. zabawy. 

Nie znoszą zmian, nawet tych, o których wiedziały wcześniej, nie lubią się dostosowywać do nieznanych okoliczności. To ludzie, którzy nie lubią niespodzianek. Sama ich nie znoszę, więc świetnie rozumiem niezadowolenie, gdy mnie takie spotykają. Rozumiem też rozczarowanie dorosłych liczących, że maluch będzie wniebowzięty lub przynajmniej zechce „współpracować”. O tym zderzeniu oczekiwań przyjdzie wam pewnie wiele razy rozmawiać.

Reklama

Więcej na temat tych rozważań napisałam w artykule pt. Nie lubię tego! Zrobię po swojemu! Podążam za potrzebami dziecka czy spełniam zachcianki? >>

Najlepsze, co może dla siebie i dziecka zrobić rodzic w tej sytuacji, to unikanie niespodzianek. Jeśli np. umówicie się, że na obiad będzie mielony, warto się wysilić i tej obietnicy dotrzymać. Są dzieci, które taką zmianę skwitują „OK, to mielony następnym razem”, ale są też takie, dla których to będzie koniec świata. Dla temperamentnego dziecka to właśnie może być powodem do histerii (wracamy do intensywności reakcji).

3. Czy jest wytrwałe?

Temperamentne dziecko jest bardzo wytrwałe w swoich postanowieniach, co oczywiście często etykietowane jest jako upór. Są sytuacje, w których to jest wspaniała cecha. Jednak problem polega na tym, że najczęściej wytrwałość ogranicza się do tematów, którymi pociecha jest zainteresowana. Jeśli więc nie lubi czytać, nie ma mowy, żeby ta wytrwałość do czegoś się przydała. Kiedy jednak np. interesuje się sportem, programowaniem lub gotowaniem, będzie z całym zaangażowaniem zgłębiać temat.

Warto podążać za zainteresowaniami temperamentnych dzieci, bo widoczne postępy (nie może być inaczej, jeśli się w coś angażujesz i ćwiczyć, zrobisz postępy) mają zbawienny wpływ na psychikę i poczucie wartości. Takie maluchy i nastolatki dość często słyszą, że są niegrzeczne, krnąbrne, uparte, pyskate (niekoniecznie od rodziców, od otoczenia), dlatego każde pole, gdzie mogą się wykazać i poczuć docenione, jest na wagę złota.

Przeczytaj o wytrwałości w artykule pt. Czy można dziecko nauczyć wytrwałości? >>

4. Czy jest wrażliwe na bodźce?

Każdy jest wrażliwy na bodźce, ale tu chodzi o mega-wrażliwość, żeby nie powiedzieć przewrażliwienie. Jako osoba z nadwrażliwością na dotyk i słuch, wiem, że to potrafi zrujnować nie tylko fajny dzień, wypad z rodziną na spacer, czy posiłek, ale po prostu niszczy relacje w rodzinie. Zwłaszcza kiedy dorosły nie wyciągnie pomocnej dłoni do dziecka i nie zaakceptuje faktu, że metka, nieoddychające rajtuzy czy muzyka, mogą doprowadzić do sceny jak z horroru.

Reklama

Większość dzieci nie potrafi powiedzieć, że przeszkadza im za wysoka temperatura w pokoju czy kapiący kran. Będą wyraźnie poirytowane, zdecydowanie rozdrażnione, a my (dorośli) nazwiemy to „muchami w nosie” lub niegrzecznym zachowaniem.

Wiem, że nie da się wyeliminować wszystkich denerwujących bodźców, jednak warto mieć na względzie, że temperamentne dziecko w skrajnych przypadkach nie da rady przeskoczyć tego, że je coś uwiera.

To trochę jak ze sprawdzaniem, czy dziecko jest wyspane, najedzone, czyli ma zabezpieczone podstawie potrzeby. W tym wypadku gryzące metki i hałas wliczają się do zestawu „do sprawdzenia” i wyeliminowania.

5. Czy łatwo się rozprasza?

Nie mówimy teraz o 1-3 latkach, dla których uwaga mimowolna jest normą.

Im starsze dziecko, tym więcej skupienia oczkujemy. Temperamentne dzieci bardzo szybko się dekoncentrują, zwłaszcza w sytuacjach, gdzie dużo się dzieje. To dlatego, że ich analityczny umysł co chwilę próbuje przeskanować nowe sytuacje np. klakson samochodu, śpiew ptaka czy ilość jabłek w misce oraz wzorki na niej.

Przy tym podpunkcie na chwilę się zatrzymam, bo temat koncentracji jest bardzo szeroki i dotyczy bardzo wielu współczesnych dzieci, wychowywanych przed ekranami. Telefony i telewizory nie sprzyjają budowaniu koncentracji na czynności czy zadaniu. Nie wymagają od dziecka niczego oprócz siedzenia i patrzenia w ekran. Podążania za wymyśloną przez kogoś fabułą i po prostu wchłonięcia jej.

Reklama

Więcej na ten temat przeczytasz w artykule pt. Jak oderwać dziecko od komórki? >>

Mając w domu temperamentne dziecko, najpewniej trzeba będzie włożyć wiele pracy w nauczenie, jak sobie radzić z tymi rozpraszaczami. To też nie jest powód do dramatu, bo ludzie temperamentni są też często bardzo uważni, to znaczy, że widzą detale (ten dźwięk wydawany przez skowronka, czy kolor miski z jabłkami), co może się przydać w dorosłym życiu, jeśli wybiorą zawód zgodny z ich temperamentem i nauczą się koncentrować na określony czas.

6. Czy jest w ciągłym ruchu?

Oczywiście, że większość dzieci jest w ruchu, bo to bardzo naturalna potrzeba młodego organizmu. Jednak też wiele maluchów potrafi „wysiedzieć” w najróżniejszych sytuacjach np. rysując, podczas oglądania bajki czy na zajęciach w przedszkolu. Temperamentne dzieci muszą się ruszać w każdej sytuacji, nawet jeśli ten ruch będzie niewielki np. pstrykanie długopisem.

Tak jak w przypadku intensywnych reakcji, tu nie chodzi o to, że „trzeba się wybiegać”, bo rozpiera mnie energia. Niektóre temperamentne dzieci nie są tymi skaczącymi najwyżej i widocznymi w grupie od razu. Tym razem chodzi o ciągłość, uporczywość wykonywania ruchów. Po prostu muszą się ruszać, czymś majstrować, coś pociągać, zgniatać, mielić.

Tysiąc pytań na minutę

Najczęściej też w ciągłym ruchu jest język, bo temperamentne dzieci nie przestają mówić, buzia im się nie zamyka. Oczy dookoła głowy, skaczą z tematami i zadają tysiące pytań, od razu szukając odpowiedzi. Czasem szukają ich na własną rękę, co kończy się niekoniecznie przemyślanymi eksperymentami lub odzywkami.

Oczywiście, można takim dzieciom podrzucać zabawki sensoryczne, to jest bardzo dobry pomysł na ruch i to w zasadzie wszystko. Nie ma wyjścia, trzeba zaakceptować, że ten osobnik musi się ruszać, o wtedy lepiej mu się myśli i nawet oddycha. Uporczywość ruchów – to cecha charakterystyczna temperamentnego dziecka.

Reklama

Zebrałam tutaj Kilka fajnych zabawek sensorycznych >>

7. Czy rytm dnia jest stały?

W wielu przypadkach rytm dobowy temperamentnego dziecko ma zaburzony, co jest dziwne, bo lubi, gdy rzeczy toczą się bez niespodzianek. W tym jednak wypadku stałą jest to, że nigdy nie wiadomo, kiedy maluch nabierze chęci, by iść spać.

Co nie znaczy, że nie warto próbować nauczyć dziecko, że ten rytm jest ważny i wręcz zbawienny dla organizmu, którym i tak targają w ciągu dnia skrajne emocje.

Jeśli w waszym przypadku osiem godzin snu to abstrakcja (tutaj mówimy o dzieciach powyżej 4 roku życia, bo wtedy najczęściej to się zaczyna normować), być może masz w domu temperamentne dziecko.

Więcej o tym, jak ważne dla rozwoju są stałe godziny snu napisałam w artykule pt. O której godzinie kładziesz dziecko spać? >>

8. Jak reaguje na nowe sytuacje?

Temperamentne dzieci, często widoczne od razu (bo głośne i „za bardzo”) na tle grupy, w nowych sytuacjach najczęściej się wycofują. Skoro już wiemy, że nie lubią niespodzianek, układa się to w sensowną całość, prawda?

Reklama

Nowi ludzie, miejsca, zadania, niekoniecznie są witane z uśmiechem na twarzy, bo temperamentne dziecko potrzebuje więcej (niż inni) czasu do tego, żeby sobie wszystko przeanalizować, poznać (często przez dotyk/ruch), uporządkować i zrozumieć.

Trudności w adaptacji przedszkolnej 

To często maluchy mające problemy z adaptacją przedszkolną, z wejściem do nowej grupy. Nie pomaga fakt, że w wielu sytuacjach reagują „za bardzo”, bo to może przeszkadzać innym dzieciom i dorosłym. Bywa, że pierwsze próby zabawy z innymi dziećmi, przy generowanym przez temperamentne dziecko poziomie hałasu lub ogromnym roztargnieniu, połączone z niepewnością w danej sytuacji, są jednym wielkim fiaskiem.

Kiedy temperamentne dziecko poczuje się bezpiecznie, wtedy dopiero skłonne jest zejść z najwyższych tonów i skupić się na zapanowaniu nad pewnymi zachowaniami.

9. Jakie ma nastroje?

Już wiemy, że przeżywa intensywnie dramaty i radości. Warto też się zastanowić, czy mamy w domu dziecko widzące świat w różowych, czy może ciemnych barwach. Niektóre temperamentne dzieci popadają w skrajności, skupiając się na tym, co jest trudne, złe, na własnych błędach. Nie widzą natomiast sukcesów lub widzą, ale analizują wyłącznie pod kątem „co można było zrobić lepiej”.

Skrajny optymizm też nie jest tym, co daje poczucie stabilizacji. Tacy ludzie często mają wygórowane wyobrażenia i niedostosowane do swoim możliwości ambicje (plany). To często kończy się rozczarowaniem, a przecież miało być tak pięknie.

Już wiemy, że też nie zawsze chodzi o te bardzo widoczne reakcje, ale o intensywność przeżycia. Czasami temperamentne dziecko cieszy się, choć w zasadzie nie pokazuje tego na zewnątrz. Trzeba je dobrze znać, by wiedzieć, co dzieje się w środku i w razie czego wkroczyć z pomocą, bo z radością to jeszcze prosta sprawa. Gorzej, gdy mamy do czynienia z nieuzewnętrznioną, ale intensywnie przeżywaną porażką albo smutkiem, lękiem.

Reklama

Samoregulacja

Autorka „Temperamentnego dziecka” podpowiada techniki komunikacyjne i przede wszystkim pomagające samoregulować się, konkretnie pewne zachowania. Co ważne, chodzi o techniki dla rodzica i dziecka.

Słowo samoregulacja jest jednym z ważniejszych w wychowaniu wspierającym, bo pozwala nam rozpoznać stan zapalny, jeszcze przed wybuchem. Jedną z takich propozycji jest podział na trzy strefy kolorystyczne tego, co dzieje się z nami – emocjami i ogólnie samopoczuciem.

Jak pomóc sobie i dziecku?

  • Strefa zielona to ta bezpieczna, w której czujemy się dobrze.
  • Strefa żółta to moment, kiedy coś jest nie tak, czujemy się gorzej, ale jeszcze nie ma dramatu.
  • Strefa czerwona, wiadomo – alarm.

Może najłatwiej będzie zrozumieć to na konkretnym przykładzie – problemy z koncentracją na zadaniu. Wyobraźmy sobie, że mówimy coś do dziecka, a ono reaguje na:

  • zielono – patrzy na nas i widzimy, że słucha,
  • żółto – niby słucha, ale zerka w bok, wyraźnie coś innego je zajmuje,
  • czerwono – odwraca wzrok, ucieka, chowa się.

Podobnie można działać w różnych innych sytuacjach, a już najlepiej ćwiczyć je w związku z tymi dziewięcioma powyższymi podpunktami, jeśli uznacie, że któryś z nich bardzo dotyczy dziecka (lub rodzica).

Dziecko się bawi

Można to też praktykować podczas zabawy, bo to taki obszar, w którym często właśnie to temperamentne za bardzo jest widoczne.

  • Zabawa w sferze zielonej – dziecko jest zaangażowane;
  • zabawa w sferze żółtej – dziecko przerywa jedno zajęcie i przeskakuje do kolejnego, potem następnego, nie może sobie znaleźć miejsca lub kompletnie porzuca zabawę (która zazwyczaj sprawia mu przyjemność);
  • zabawa w sferze czerwonej – dziecko ekscytuje się, wariuje, wygłupia, nie zważając na innych (łącznie z popychaniem, szarpaniem itd.).

Jeśli zdołamy wyłapać pewne reakcje na poziomie żółtym (bardzo często ignorujemy właśnie ten pośredni stan), o wiele łatwiej przyjdzie nam zażegnać ewentualną aferę, histerię czy kłótnię, która już czeka dwa kroki dalej w strefie czerwonej.

Reklama

Norma czy nie?

Przyznaję, że tych 9 temperamentnych punktów nie są jakimś odkryciem Ameryki, jeśli chodzi o wychowanie, jednak przeanalizowanie technik proponowanych przez autorkę, ma wiele sensu, jeśli jesteś rodzicem, który czuje się zagubiony. Niby wiesz, że kochasz dziecko, że ogólnie dajecie sobie rade, ale też masz nerwy jak postronki, bo wiecznie „z czymś wyskoczy”.

Analizując tych 9 pytań, możesz się też zastanawiać, jak to się ma do norm 9rozwojowych) i ich przekraczania. Nielubienie hałasu może mieć przecież związek zaburzeniami integracji sensorycznej, niekoniecznie z temperamentem. Sama się nad tym zastanawiałam i przekonuje mnie argument mówiący o tym, że ta skala określania temperamentu jest „normą”, a wszystko poza nią powinno się skonsultować ze specjalistą.

Czyli nawet jeśli mamy dziecko, któremu dajemy 10 punktów przy wszystkich tych pytaniach, nadal jest to norma. Temperamentne dziecko jest normą.

Jasne, że zawsze można (bardzo polecam) wybrać się do specjalisty, jeśli się niepokoimy konkretnymi zachowania. Jednak prawda jest taka, że często rozmawiam z rodzicami, którzy mówią, że już byli u specjalisty i powiedział, że wszystko w porządku. A dziecko dalej nie słucha, jest „za bardzo” i nic do niego nie dociera. Właśnie to jest temperamentne dziecko – w normie rozwojowej, ale na skraju skali.

Temperamentne dziecko

Zostawiam jeszcze książkę, na podstawie której przygotowałam artykuł. Mam nadzieję, że rodzice szukający wsparcia z powodu zagubienia i wyrzutów sumienia (co robię nie tak) znajdą tu wiele odpowiedzi. Wiem, że je tu znajdziecie. 

temperamentne-dziecko

Reklama