Zaburzenia koncentracji uwagi, to brzmi bardzo groźnie, prawda? Żaden rodzic nie lubi słyszeć, że jego dziecko ma z tym problem. Też jestem takim rodzicem, ale nie raz słyszałam, że moje dziecko „za wolno” robi różne rzeczy. Jak pomóc, gdy dziecko nie umie się skupić? 

Był taki czas, kiedy tłumaczyłam światu, że ona taka jest. Ten czas dość szybko minął, choć oczywiście ona taka jest, to jednak jest taka, bo ma (dzisiaj już tylko miewa) zaburzoną koncentrację.

Co to takiego?

Koncentracja jest umiejętnością (co już wskazuje na to, że można ją ćwiczyć) skupienia się na danej czynności, sprawie, bez rozpraszania się. Czyli ignorując bodźce, które mogą odciągnąć uwagę, od zasadniczego tematu/czynności.

Jedne dzieci mają z tym mniejszy problem, inne większy. To bardzo indywidualna sprawa. Najważniejsza w tym wypadku jest wspierająca postawa rodzica i zrozumienie. Żeby dobrze zrozumieć, warto wiedzieć, że do piątego roku życia, dzieci charakteryzują się uwagą mimowolną. Im mniejsze, tym bardziej to widać.

Uwaga mimowolna

Zauważysz to w sytuacjach, kiedy maluch czegoś bardzo chce tu i teraz np. zobaczył w piaskownicy ładne wiaderko i natychmiast chce je mieć. Nieważne, czy to jest jego wiaderko, czy nie. Awantura prawie gotowa, bo jeśli nie jego, to prawdopodobnie właściciel będzie miał „ale”, w kwestii udostępniania swojej zabawki.

Tu właśnie przychodzi z pomocą uwaga mimowolna. Maluch szybko zaczyna się interesować i równie szybko traci zainteresowane danym tematem czy przedmiotem, jeśli tylko w jego polu widzenia pojawi się coś równie (lub bardziej) atrakcyjnego. Więc jeśli masz pod ręką fajny patyk, grabie czy foremkę, być może uda się przekierować uwagę dziecka z wiaderka na coś innego.

Tak właśnie działa uwaga mimowolna. Maluch koncentruje się na tym, co akurat widzi. Łatwo sobie wyobrazić, że w naszym zbombardowanym bodźcami świcie, dziecko często bywa rozproszone. Często coś się dzieje, coś przyciąga uwagę, odrywa od zasadniczego tematu.

Żeby było jasne, można czasem zażegnać awanturę, odwracając uwagę, ale nie jest to sposób na każde dziecięce „nie”, bo przecież chodzi o to, żeby nauczyć dzieci przezywać emocje, a nie o nich zapominać natychmiast, gdy się pojawią.

Więcej o emocjach

Widać to również w sytuacjach kryzysowych, kiedy małe dziecko płacze. Wtedy przytulasz i pocieszasz, ale po chwili pokazujesz ładnego kotka albo sprawdzacie, co dzieje się w kuchni, bo wiesz, że to działa. To sposób na przekierowanie uwagi z łez, na coś innego. I za chwilę dziecko się śmieje lub „nie pamięta”, że przed chwilą płakało.

Bez wiedzy na temat uwagi mimowolnej, czasem zaniepokojeni rodzice narzekają, że dziecko zbyt łatwo się rozprasza: Bo posłałam do kuchni po jabłko i nie wraca. Jak kamień w wodę. Faktycznie tak bywa. Wchodzisz do tej kuchni, a pociecha bawi się w najlepsze magnesami na lodówce i nie pamięta, po co ją wysłałaś. Znalazła coś ciekawszego i to przyciągnęło (mimowolnie) uwagę. To normalne, choć jeśli zdarza się bardzo często, bawcie się, ćwicząc koncentrację.

Pięciolatek i koncentracja

Zasadniczą zmianę powinnaś zauważyć, kiedy dziecko kończy piąty rok życia. Oczywiście nie stanie się to z dnia na dzień, ale przez kolejne dwa lata uwaga malucha powinna przechodzić swoistą metamorfozę. Już można zlecić przyniesienie jabłka z kuchni, licząc na to, że nic po drodze nie rozproszy.

Ba, nawet można oczekiwać, że pociecha będzie miała podzielną uwagę np. ubieranie się i słuchanie, jak czytasz bajkę. Żadna z tych czynności nie ucierpi. Maluch zrozumie czytane słowa i ubierze się bez problemu.

O sposobach wspierania uwagi dziecka przez zabawę, opowiadam w jednym z odcinków podcastu Tylko dla Mam.

Jak rozpoznać zaburzenia uwagi?

Teraz już znasz trochę więcej zabaw, które uczą dziecko skupienia i pomagają w ćwiczeniu koncentracji. Przez chwilę skupię się jeszcze na tym, by podpowiedzieć, na co powinnaś zwracać uwagę przy wszystkich zabawach i ćwiczeniach.

Aktywno-impulsywne zaburzenia koncentracji

To właśnie te, kiedy jakiś bodziec zewnętrzny rozprasza dziecko i nie pozwala dokończyć rozpoczętej czynności. Kiedy pociecha kończy 5 lat i nadal wszystko dookoła dekoncentruje, zawiesza się przy znanych, rutynowych czynnościach, nie radzi sobie z prostymi poleceniami (jabłko z kuchni), bo o nich zapomina, to warto skupić się na ćwiczeniu koncentracji. Albo, kiedy rysuje niechlujnie, szybko się męczy, zniechęca, podczas prac plastycznych nie skupia się na zadaniu tylko np. zaczepia inne dzieci.

Zdarza mi się (podczas konsultacji pedagogicznych) pracować z rodzicami, którzy winią za złe zachowanie dziecko. Często maluchy z tym rodzajem zaburzenia koncentracji, bardzo przeżywają swoje porażki i niedociągnięcia. Zwłaszcza jeśli są one na każdym kroku wytykane.

Paradoksalnie, o wiele więcej można osiągnąć chwaląc za drobne postępy (które rzadziej widać), niż ganiąc ogólnie za tzw. złe zachowanie (widoczne na każdym kroku). Takie dzieci czasem uznaje się za nadruchliwe, przeszkadzające innym. Pewnie takie są, ale to nie powód, żeby piętnować. To powód do wzmożonej pracy. Tylko tyle.

Pasywne zaburzenia koncentracji

Czasem mówimy o zespole „niebieskich migdałów”. Są mniej oczywiste, ale także ważne. Objawiają się zbyt wolnym wykonywaniem czynności. Chodzi o dzieci, które często zamyślają się, bujają w obłokach. Niby są, ale widać, że gdzieś daleko. Takie ucieczki w krainę marzeń, również są związane z zaburzeniami koncentracji.

W podkaście opowiadam o tym, w jaki sposób reagować na te sygnały. Oczywiście nie jest tak, że dziecko zawsze i wszędzie musi być na 100% skoncentrowane, bo inaczej mowa o zaburzeniach. Wiesz, że nie lubię popadać w skrajności i raczej zwracam uwagę na pewne rzeczy, niż kategorycznie stwierdzam „oczywisty stan”.

Obserwacja zaburzeń koncentracji

Obserwacja jest dla mnie podstawą do rozmowy o zaburzeniach koncentracji. Więc zachęcam do obserwowania pociechy. Chodzi o zwykłe, znane, proste, codzienne czynności. Jeśli np. dziecko rysuje, to zerkaj czy:

  • robi to dokładnie czy może niechlujnie,
  • zajmuje mu to więcej czasu niż (przeciętnie) innym dzieciom w jego wieku,
  • robi to bardzo długo, a i tak nie kończy rysunku,
  • szybko się poddaje i zniechęca, jeśli jakieś zadanie wydaje mu się trudne,
  • czy często zostawia czynności w połowie i zabiera się za inne,
  • często musisz powtarzać pewne rzeczy/polecenia/informacje, bo dziecko zapomniało.

Rodzinny plan wspierający

Oprócz zabaw (o których mówiłam w poprzednich odcinkach podcastu) i ćwiczeń, o których mówię w tym odcinku, warto też zerknąć na plan dnia rodziny. Przeanalizować, skąd się biorą problemy z koncentracją i co jeszcze możesz zrobić, by wspomóc pociechę.

  • Jasne, że niektóre sprawy są wrodzone, ale wiele z nich – jak podkreślają specjaliści – to znak naszych czasów. Skupieniu nie sprzyja przesiadywanie przed wszelkimi ekranami zbyt długo. Nie jestem przeciwniczką nowoczesnych technologii. Wiele aplikacji dla dzieci jest idealnym wsparciem i ćwiczeniem koncentracji, ale nie są to gry przypadkowe. Warto wybierać je sensownie np. labirynty, znajdź różnicę, dopasuj literkę, pokoloruj obrazek itd. Wszystkie proste gry, które zachęcają do podążania za instrukcjami i logicznego myślenia. Mówimy o 5-7 latkach więc naprawdę nie można zdać się na przypadek czy wyłącznie wybory dziecka. Więcej o uwolnieniu id ekranów znajdziesz w artykule: Jak oderwać dziecko od komórki >>
  • Niezmiernie ważne jest środowisko rodzinne, czyli właśnie twoje reakcje na rozproszone zachowania. Czy przymykasz oko i czekasz aż wyrośnie, czy może pomagasz ćwiczyć uwagę i koncentrację? Czy jesteś w kontakcie z wychowawczynią malucha? Osoby obserwujące z boku, często potrafią doradzić i uświadomić pewne sprawy. Tu zebrałam informacje o tym, na co warto zwracać uwagę: 5 rzeczy wyglądających, jak „niegrzeczne zachowanie”, choć nim wcale nie są >>
  • Mówiąc o środowisku rodzinnym, nie mogę nie wspomnieć o presji, nadmiernych oczekiwaniach i rodzicielskich ambicjach, które sprawiają, że często maluchy spalają się już na starcie. Wiadomo, że podczas nauki wiele rzeczy nie wychodzi, to normalne. Kiedy postawa rodzica nie wspiera, a jedynie wymaga, czy wyłącznie krytykuje, nie ma szansy na skupienie na nauce czy zabawie. Jest wyłącznie stres. Czasami właśnie dlatego dziecko szybko rezygnuje z podejmowania dalszych prób: Nie uda mi się! Co zrobić z małym nerwusem, który szybko się poddaje? Brak wiary w siebie >>
  • Nadmiar przedmiotów, też jest zgubny. Wciąż mówię o środowisku rodzinnym, czyli domu. Zabawki nie są może tym rodzajem atakujących bodźców, jakie mamy choćby w hipermarketach czy np. w mieście (hałas, za głośna muzyka, za ostre światło, za dużo reklam itd.). Za dużo zabawek też może skutkować brakiem koncentracji, dlatego: Nadmiar zabawek. Zabierz mu te zabawki, kiedyś ci podziękuje >>
  • Zaśmiecone otoczenie również nie sprzyja jej ćwiczeniu. Nie mam na myśli bałaganu w domu (choć to też), ale bardziej chaos w miejscu zabawy i nauki dziecka np. na biurku podczas odrabiania lekcji. Kilka podpowiedzi zostawiła w artykule pt. O czym nie uczą w szkole, a powinni! >>
  • Zamiast zaśmiecać, można pokazać, że rzeczy i sprawy, które nie są podane na tacy, tak naprawdę lepiej smakują i bardziej cieszą. Wyznaczanie drobnych celów np. zbieranie kieszonkowego na wymarzoną zabawkę, to też nauka skupienia, w tym wypadku na długoterminowym wyzwaniu.
  • W ramach sprzątania otoczenia warto dać dziecku domowe obowiązki. Niby to jest kolejny element do ogarnięcia, co przy szybkiej dekoncentracji jest też wyzwaniem, ale właśnie powtarzające się systematycznie działania, są świetnym ćwiczeniem uważności i uwagi. Bardzo dużo opowiadam o tym w artykule: Obowiązki domowe. Dawać czy nie dawać? >>
  • Ważna jest też motywacja. Często dzieci uważają zadania za nudne, zwłaszcza lekcje do odrobienia. Świetnie to rozumiem, ale jeśli trzeba to trzeba. Dlatego chwal za małe osiągnięcia, ale też staraj się pozytywnie nastawić do danej czynności. Tu kilka sposobów na motywowanie: Zadanie domowe >>
  • Bądź, tak po prostu. To wielkie wsparcie, kiedy dziecko wie, że jesteś obok. Nie, jako Cerber, który pilnuje, żeby było zrobione porządnie, ale jako rodzic, który zwyczajnie  j e s t  dla dziecka. Wspólne ćwiczenie literek, szlaczków czy zawiązywania butów, jest zawsze lepsze niż zostawienie rozkojarzonego dziecka samemu sobie: Jak uniknąć niedostępności emocjonalnej w relacji z dzieckiem >>
  • Najważniejsze (i najprostsze do wykonania) – z mojego punktu widzenia – jest jednak rutynowe spędzanie dnia. Kiedy dziecko z deficytem uwagi wie, jak wygląda dzień, łatwiej mu się skoncentrować na danych czynnościach. Wie, ile one zajmują czasu i co jest do zrobienia. Chaos w życiu (nie mylić ze spontanicznością) sprzyja dekoncentracji.

newsletter blog tylko dla mam