Reklama
10 największych współczesnych wyzwań rodzica, których kiedyś nie znano i nie badano 

10 największych współczesnych wyzwań rodzica, których kiedyś nie znano i nie badano 

10 największych współczesnych wyzwań rodzica, których kiedyś nie znano i nie badano.

Współczesne rodzicielstwo to fascynujący, ale jednocześnie wymagający etap życia, który stawia przed rodzicami i opiekunami nieco inne wyzwania. Na niektóre jesteśmy przygotowani, jednak często pozostaje improwizacja. Dlatego zależy mi na tym, żebyśmy rozmawiali jak najwięcej o tym, co może być problemem.

W świecie, który stale się zmienia i rozwija, rodzice muszą stawić czoła wielu trudnościom, aby zapewnić swoim dzieciom zdrowy i szczęśliwy rozwój. W poniższym artykule przedstawiamy 10 największych wyzwań współczesnych rodziców oraz sposoby, jak można im sprostać.

Kompletnie nie chodzi o to, żeby zaskoczyć cię jakimś odkryciem. Bardziej o otwarcie rozmowy i może też pokazanie, że z tym tematem mierzymy się wszyscy, bo dotyczy każdego rodzica. Dlatego powinniśmy się wspierać.

Zbyt dużo ekranów

Technologia jest obecna w naszym codziennym życiu, a dzieci od najmłodszych lat mają dostęp do różnorodnych urządzeń elektronicznych.

Wyzwaniem dla rodziców jest kontrola ekspozycji dzieci na ekrany oraz zapewnienie równowagi między czasem spędzanym przed nimi, a aktywnościami fizycznymi i interakcjami społecznymi.

Warto uczyć się wprowadzać świadome zasady korzystania z technologii, ustalając ograniczenia czasowe i zachęcając do wspólnego spędzania czasu bez urządzeń.

Wpływ mediów społecznościowych, a nie rodzica?

Dla nastolatków (i młodszych dzieci) świat mediów społecznościowych może być trudnym miejscem, gdzie presja społeczna i idealizowane wizerunki wpływają na ich samoocenę i zdrowie psychiczne.

Bądźmy otwarci na rozmowę z dzieckiem, troski i wątpliwości. Pomóżmy budować zdrową samoocenę i zachęcajmy do uczestniczenia we wspólnych aktywnościach. To nie musi być nic wielkiego np. wspólne jedzenie kolacji.

Wymagania edukacyjne

Edukacja jest kluczowa dla przyszłości dzieci, ale presja wynikająca z wymagań szkolnych, może być przytłaczająca.

Twórzmy środowisko wspierające, w którym nie tylko sukcesy, ale i wysiłki są doceniane. Zachęcajmy do nauki przez zabawę i rozwijanie ciekawości.

Zrównoważone tempo życia

Współczesne życie może być niezwykle zabiegane i stresujące, co może utrudniać budowanie zdrowych relacji nie tylko rodzicielskich, ale na każdym poziomie.

Szukajmy równowagi między pracą, a czasem spędzanym z dziećmi. Twórzmy wspólne chwile, które pozwalają na odprężenie i wzmacniają więzi dziecka i rodzica. Choćby wspólne relaksowanie się przy planszówce. Oglądanie razem filmu czy serialu też jest dobrym pomysłem, choć rozumiem, że niekoniecznie każdego dnia, bo przecież chodzi też o oderwanie od ekranów i interakcję.

Poczucie izolacji

Współczesne rodzicielstwo często może sprawiać wrażenie samotnej podróży, zwłaszcza jeśli rodzina mieszka z dala od bliskich.

Warto wyszukać lokalne grupy wsparcia dla rodziców, gdzie możesz dzielić się doświadczeniami i pomagać sobie nawzajem. Albo kluby tematyczne, jeśli mamy spracowane zainteresowania.

Różnorodność kulturowa

W globalnym społeczeństwie, rodzice często muszą radzić sobie z różnicami kulturowymi i wartościowymi wychodzącymi poza ich własne doświadczenia. Co dla jednego rodzica ledwie zaskakujące, dla innego może być szokujące. 

Wspieraj swoje dziecko w odkrywaniu tożsamości i korzeni własnej rodziny oraz szacunek dla innych.

Nacisk na sukces

W obliczu wyzwań świata, rodzice często pragną, aby ich dzieci odegrały aktywną rolę w tworzeniu lepszego jutra. I w sumie nie jest to problem, jeśli nie idzie za tym presja, a przykład własnych działań.

Angażujmy się w działania społeczne i rozwijanie empatii. Pokażmy im, jak z perspektywy rodzica i dziecka, małe czyny mogą mieć duży wpływ na innych i otaczający nas świat.

Problemy zdrowotne i psychiczne dziecka i rodzica

Współczesne dzieci mogą zmagać się z różnorodnymi problemami zdrowotnymi i psychicznymi. Zaczynając od porównywania się z innymi (zwłaszcza przez media społecznościowe), po brak ruchu, nadmierne spożywanie cukru itd.

Zawsze szukaj wsparcia profesjonalnego, jeśli zaobserwujesz jakiekolwiek trudności w zdrowiu dziecka.

Chcesz porozmawiać? Konsultacja pedagogiczna >>

Konsultacja pedagogiczna rozmowa online

Presja na „doskonałego rodzica”

Społeczne oczekiwania często sugerują, że rodzic powinien być doskonały i poświęcać się wyłącznie dziecku.

Przypomnij sobie, że nikt nie jest idealnym rodzicem. Akceptuj swoje błędy i ucz się razem z dzieckiem.

Prawidłowe wspieranie rozwoju dziecka

Współczesne społeczeństwo stawia przed dziećmi różnorodne możliwości rozwoju, co może sprawić, że rodzice czują się zagubieni, jak najlepiej pomóc dziecku znaleźć swoją drogę.

Obserwuj zainteresowania i talenty dziecka, wspieraj je i daj możliwość eksploracji różnych ścieżek rozwoju.

Ciekawa jestem, jakie jeszcze problemy dodasz do tej listy. Jednak najważniejsze, co chcę powiedzieć, pamiętaj, że nie jesteś sama/sam. Wspierajmy się nawzajem, bądźmy elastyczni i kochajmy dziecko bezwarunkowo.

Co potrafi Chatbot? Sztuczna inteligencja nie tylko w szkole

Co potrafi Chatbot? Sztuczna inteligencja nie tylko w szkole

#chatbot #sztucznainteligencja #szkoła

Ostatnio wiele mówi się o sztucznej inteligenci, jeszcze więcej o Chatbot, czyli programie komputerowym, który w przyszłości prawdopodobnie zrewolucjonizuje wiele dziedzin życia.

Z Chatbot można porozmawiać, niemal jak z człowiekiem. Zadajemy pytania, a on odpowiada, wykorzystując wiedzę zdobywaną każdego dnia. Uczy się. Podaje rozwiązania problemów biznesowy, wychowawczych (tak, sprawdzałam), szkolnych (edukacyjnych) jak najbardziej też. 

Sam Chatbot to tylko jeden z programów, ostatnio bardzo popularny, są tez inne. Niektóre wspierane są sztuczną inteligencją, co otwiera tak wiele możliwości i inspiracji.  

Niesiona falą zaciekawienia nowością i tematem powiem, że pobawiłam się rozmową sztuczną inteligencją i jestem zafascynowana. Mam mieszane uczucia, ale to normalne przy poznawaniu nowości.

Sztuczna inteligencja w szkole

Zerkając na artykuły o Chatbot takie „z mojej bańki”, co chwilę wyświetla mi się informacja o tym, jak sztuczna inteligencja wykorzystywana jest przez uczniów do odrabiania zadań domowych i nauki. I teraz rodzi się pytanie: cieszyć się z tego, czy smucić?

Wydaje mi się, że wszystko zależy od tego, w jakim systemie szkolnym jesteśmy osadzeni. W Polsce mam wrażenie, że myślenie o AI, idzie w kierunku wroga nauczycieli, bo „zwalania uczniów z myślenia”. Głównym problemem staje się więc dla szkoły odróżnienie, które zadanie zrobił uczeń samodzielnie, a kiedy dostał pomoc od Chatbot czy innego programu. Na tym skupiona jest nauczycielska energia.

Mam córkę w szkole w UK, od kilku lat obserwuję, jak totalnie różne jest tu podejście do samego nauczania, ale też uczniów. Ostatecznie jednak wszystko sprowadza się do tego, że dzieci nie są przeładowane zadaniami domowymi, a czas po szkole należy do nich. Rozwijają pasje, spotykają się ze znajomymi, nudzą się i uwaga (!) niektórzy wykorzystują go, by ODPOCZYWAĆ.

Nie ma tu zadań domowych, a przynajmniej nie było ich zbyt wielu do 9 klasy. Teraz Karolina dostaje zadania na weekend (niewiele, ale są) i w tygodniu poświęca na szkolne sprawy jakieś pół godziny dziennie. Najczęściej to projekty do wykonania online z wykorzystaniem wiedzy zdobytej w szkole, zasobów z sieci, książek i tzw. reaserch. Bardzo duży nacisk położony jest na samodzielne wyszukiwanie informacji i sprawdzanie ich, zanim poda się dalej.

I tu wkracza zrozumienie, jak dzisiaj działa sztuczna inteligencja. 

Chatbot jako narzędzie

Jeśli ktoś ma ochotę popracować przy zadaniu domowym ze sztuczną inteligencją, proszę bardzo. Nauczyciele w szkole Karoliny nie są nastawieni na ściganie oszusta, ale na wyjaśnienie uczniom, że samodzielne myślenie się opłaca.

Konsekwencją niezdobycia wiedzy nie jest jedynka czy zostanie na kolejny rok w tej samej klasie, ale po prostu NIEPOSIADANIE WIEDZY. Jeśli więc ktoś tu komuś wymierza karę za „brak zadania”, to uczeń sam sobie i doskonale o tym wie.

Zauważcie, że to dość mocno ucina zabawę w kotka i myszkę, czyli ty oszukujesz, a ja cię łapię na gorącym uczynku. Energia idzie w zupełnie innym kierunku. Uczniowie mają świadomość, że w szkole uczą się dla siebie. Co zrobią z tą świadomością to ich sprawa.

Łatwiej takie podejście zaakceptować dzieciom, które nie mają pretensji do świata, że po szkole muszą siedzieć godzinami i wciąż wkuwać. Mam wrażenie, że to jest klucz do podejścia i chęci zdobywania wiedzy w ten szkolny sposób.

Przeczytaj też artykuł pt. Nie chce odrabiać lekcji >>

Chatbot, z którym odrabiałam lekcje jest totalnie niedoskonałym narzędziem, bo też dopiero się uczy i warto o tym pamiętać. Jednak myślę, że już dosłownie za chwilę sztuczna inteligencja będzie elementem rzeczywistości tak powszechnym, jak dzisiaj telefon komórkowy czy internet, bez którego nie wyobrażamy sobie załatwiania codziennych spraw. A przecież sama pamiętam czasy, kiedy internetu nie było.

Zamiast więc tracić energię na kotka i myszkę, może lepiej pokazać nauczycielom, jak pracować z Chatboot czy innymi programami, żeby wszyscy mieli z tego korzyści i fun. Jeśli ktoś chce uważać sztuczną inteligencję za wroga szkoły, proszę bardzo, co nie zmienia faktu, że z takim przekonaniem również warto się wysilić i poznać programy, na które się narzeka.

Sztuczna inteligencja dopiero się uczy

Dzisiaj, kiedy Chatbot jest bardzo niedoskonałym narzędziem, warto testować, sprawdzać, uczyć go (i siebie), jak pracować z takim programem. Wykorzystać to, co dzisiaj ma – czyli też niedociągnięcia – w pokazywaniu uczniom: jak sprawdzać źródła, myśleć samodzielnie przy podanych na tacy informacjach. Podkreślam słowo informacje, bo to co innego niż fakty.

Inna sprawa to konspekty wypracowań, burze mózgów, wiersze, rozwiązania matematyczne czy ciekawe metafory, o które można zapytać sztuczną inteligencję. Nie ze wszystkim sobie radzi, ale ma swoje dobre momenty. Uczeń może korzystać z tego, jako pomocy w zdobywaniu wiedzy lub bezmyślnie kopiować. To jednak jego sprawa, którą drogę wybiera, bo tyle będzie warta jego wiedza. Wracam do tematu świadomości tego, co jest uczniom potrzebne, a co jest zwykłym przeładowaniem szkolnego programu. 

Przez chwilę sama miałam takie „ale”, że to przecież Chatbot podaje gotowe rozwiązania i odrobinę faktycznie zwalnia z myślenia. Jednak gdy naprawdę zaczęłam pracować z wyplutymi, często inspirującymi tekstami, okazało się, że każdy z nich przesiewam przez swoje potrzeby, możliwości i to, co mnie a danej chwili interesuje.

Nie do końca samowolka

Jeśli ktoś się obawia, że kopiowanie gotowych treści przygotowanych przez sztuczną inteligencję rozprzestrzeni się na masową skalę, to też nie do końca jest pewne, że tak się stanie. Choćby dlatego, że Google mocno pracuje przy tym, by wyłapywać takie sztampowe kopiuj-wklej i banować tego rodzaju treści żywcem przyklejone z Chatbota na strony internetowe.

Inna sprawa to zadania domowe, ale już wiemy, że to decyzja i odpowiedzialność uczniów. Jeśli się nie nauczą, nie będą mieli wiedzy i to jest ich wybór.

Dla mnie to, że AI podrzuca ciekawy zarys interesującego mnie tematu, gotowe obliczenie czy plan działania strategicznego, bywa wyręką. Jednak bez wiedzy, którą mam (w moim wypadku pedagogiczna) i wciąż poszerzam, nie wyszłoby z tego nic ciekawego. Z pewnością też byłoby w tym wiele przekłamań, bo jeśli chodzi o źródła, dzisiaj Chatbot jest beznadziejny. Na prośbę o podanie linków do tych źródeł dostajemy informację, że nie ma takiej możliwości. 🙂

Nie jest to więc na razie źródło wiedzy, ale już źródło inspiracji jak najbardziej. Podpowiedzi, jak pisać, tworzyć, składać zdania, podrzucać ciekawe anegdoty, porównania, wyliczenia, eksperymenty i… ogólniki. Dużo niewiele wartych, banalnych ogólników.

Dla mnie jednak to ciekawe narzędzie i widzę, że pracując w szkole też można je na różne sposoby wykorzystać. Choćby po to, by lekcje były dla uczniów bardziej atrakcyjne (i nadążające za współczesnością). Przecież sztuczna inteligencja nie jest zastrzeżona dla młodego pokolenia, z pewnością byłaby świeżym powiewem w wielu murach szkolnych.

Mając świadomość, że nie ma już w zasadzie drogi odwrotu, podobnie jak było z internetem, mamy dwie możliwości. Obrazić się i udawać, że pojawił się kolejny wróg na horyzoncie. Albo zaciekawić, wysilić i dowiedzieć się, jak wykorzystać to raczkujące jeszcze dzisiaj narzędzie.

Dziecko nie chce spać. NIESPOKOJNY MALUCH. Jak ukoić płacz i marudzenie dziecka oraz nauczyć je samodzielnego zasypiania

Dziecko nie chce spać. NIESPOKOJNY MALUCH. Jak ukoić płacz i marudzenie dziecka oraz nauczyć je samodzielnego zasypiania

Kojarzycie te sytuacje, gdy sytuacjach publicznych – na rodzinnych spotkaniach, w restauracji czy na zajęciach grupowych, w których uczestniczą nasze dzieci – jesteśmy cały czas w stresie? Stan gotowości organizmu podniesiony na maksa, bo tylko czekamy, aż maluch coś „odwinie”: zacznie krzyczeć, eksploduje, zrobi awanturę…

Dotyczy to głównie dzieci najmłodszych, którym trudno cokolwiek wytłumaczyć, ale które zaczynają już odkrywać świat emocji i komunikacji. To połączenie bardzo często jest prawdziwą mieszanką wybuchową.

dlaczego dziecko nie chce niespokojny maluch recenzja ksiazki dla rodzicwo-1

dlaczego dziecko nie chce niespokojny maluch recenzja ksiazki dla rodzicwo-2

Co robię źle?

Zdarza się że nasze temperamentne albo niespokojne dziecko spędza nam sen z powiek. A właściwie nie sam maluch, którego przecież bardzo kochamy, ale konkretne sytuacje i jego zachowania.

W takich momentach bardzo łatwo wzbudzić w rodzicu poczucie winy – nawet nie trzeba do tego żadnych czynników zewnętrznych! Sami dopytujemy się, co robimy nie tak.

Autorka książki Niespokojny maluch, która zresztą napisała też Temperamentne dziecko, przybliża ten temat, a ja z wieloma poruszanymi przez nią aspektami w pełni się zgadzam.

Bardzo często za nadpobudliwość albo po prostu większą aktywność dzieci obwinia się rodziców. Jakby to było coś złego, że dziecko w naturalny sposób chce odkrywać świat.

W dzisiejszych czasach rodzi się mnóstwo nadpobudliwych dzieci. Autorka dowodzi, że takie maluchy mogą stanowić 20-25% noworodków. W samych Stanach Zjednoczonych oznacza to 1 000 000 dzieci każdego roku!

Zatem jeśli masz w domu niespokojnego malucha, być może to po prostu przypadek losowy. Co nie oznacza, że mając już taki „egzemplarz”, można nad tym przejść do porządku dziennego. Przeciwnie – trzeba się nauczyć komunikowania z dzieckiem, a także wspierania siebie w jego wychowaniu. Bo bez spokojnego dorosłego wszystko prędzej czy później się sypnie.

Maluch inny niż wszystkie

Rodzice niespokojnych dzieci dobrze wiedzą, że trudno takie maluchy włożyć w ogólne ramy, o których mówi większość poradników czy lekarzy. Niektóre dzieciaki potrzebują odrobinę więcej spokoju, czułości i troski. To samo dotyczy całej rodziny – i o tym właśnie jest ten poradnik.

Teraz jednak pojawia się pytanie: czy moje dziecko rzeczywiście jest niespokojnym maluchem?

Autorka przygotowała mały kwestionariusz do samooceny rodzica. Bo tak naprawdę to my się opiekujemy się dzieckiem i my pomagamy mu poradzić sobie w tych trudnych sytuacjach. Jest też cały rozdział wyjaśniający, jak rozpoznać typowe cechy niespokojnego niemowlęcia.

dlaczego dziecko nie chce niespokojny maluch recenzja ksiazki dla rodzicwo-3

 

Zatrzymaj się, zastanów, obserwuj

Autorka jest terapeutką. Na co dzień pracuje z rodzicami, dlatego oprócz fachowej wiedzy mamy też w książce Niespokojny maluch dużo wrażliwości. Są nawet pytania do refleksji: „Jak się teraz czujesz? Opisz krótko swoje największe zmartwienie, nadzieję, marzenia. W tym momencie nie musisz jeszcze niczego zmieniać, po prostu przez chwilę zastanów się nad swoją sytuacją. Pamiętaj, że wokół są osoby gotowe ci pomóc. Co w zachowaniu dziecka jest dla ciebie szczególnie trudne? Co najbardziej w nim kochasz?”

Takie kwestionariusze znajdziemy w wielu rozdziałach. To pewna skala pozwalająca rodzicom zorientować się, na jakim etapie w tym momencie się znajdują albo na co zwracać uwagę przy obserwacji dziecka, by ostatecznie umieć komunikować się i wspierać niespokojnego malucha.

Autorka opisuje trzy strefy pobudzenia, z których możemy wybrać reakcje najbardziej pasujące do naszego dziecka. Przykładowo: w zielonej strefie mamy maluchy najczęściej spokojne. Gdy są zadowolone, wykonują płynne, koliste ruchy rączkami i nóżkami, śmieją się, próbują naśladować gesty i ruchy rodziców.

Domyślam się, że osoby które sięgnęły po ten tytuł albo mają w planach sięgać, interesuje czerwona strefa. To strefa napięcia i nadmiernego pobudzenia. Niemowlę zwykle płacze, pręży się, wykonuje gwałtowne, nerwowe ruchy, zaciska dłonie w piąstki, sztywnieje na całym ciele… Ta lista jest o wiele dłuższa.

Wszystko sprowadza się do tego, żeby – mając świadomość, że wychowujemy niespokojnego malucha – umieć nazwać i kontrolować strefę zieloną, żółtą – czyli rosnące pobudzenie – aż po czerwoną, kiedy już po prostu trzeba sobie poradzić z alarmem.

dlaczego dziecko nie chce niespokojny maluch recenzja ksiazki dla rodzicwo-4

Spokojny rodzic to spokojny maluch

Znając temperament swojego dziecka, łatwiej będzie nam zrozumieć pewne jego reakcje i wiedzieć, jak my mamy się zachowywać.

W kolejnych rozdziałach znajdziemy informacje o tym, jak uspokoić siebie, aby pomóc dziecku. Znajdziecie tutaj wspierające słowa i konkretne przykłady, jak można zmienić komunikację w stosunku do siebie, żeby poradzić sobie ze wszystkimi emocjami.

Jeśli czujecie, że jesteście w potrzasku, nie wiecie, co robić, brakuje wam doświadczonej osoby, być może zadajcie sobie pytanie: dlaczego ja albo macie poczucie, że to, co robicie, po prostu nie wystarcza – ta książka jest dla was.

Autorka w sposób terapeutyczny zdejmuje poczucie winy i wyjaśnia, co robić w trudniejszych sytuacjach. Bardzo podoba mi się ten rozdział, ponieważ uczy dorosłe osoby, jak sobie poradzić ze zwątpieniem, niemocą i trudniejszymi chwilami.

Ale to też lekcja, którą później można przełożyć na komunikację z dzieckiem. Oczywiście nie z wymagającym bobasem, ale z maluchem, który już zaczyna mówić. Rozumiejąc własne emocje, o wiele łatwiej będzie nam później zrozumieć to, co ma nam do przekazania dziecko. Nie myślcie jednak, że w tej książce znajdują się wyłącznie afirmujące komunikaty.

Przeciwnie – jest tutaj bardzo dużo codzienności, realnych sytuacji i przykładów wziętych z życia. Mamy tu m.in. propozycje prostych i zdrowych śniadań oraz przekąsek, namawianie do spacerów czy sposoby na to, jak się wyciszyć choćby poprzez regulację światła. Dowiemy się także, jak wdrażać w nasz codzienny grafik pozostałą część rodziny.

dlaczego dziecko nie chce niespokojny maluch recenzja ksiazki dla rodzicwo-5

(Nie)spokojne sny

Autorka bardzo dużo pisze o śnie i drzemkach, które dotyczą zarówno dorosłych, jak i dzieci. Głównie jednak skupiamy się na dzieciach, bo chodzi o to, by nauczyć maluchy spokojnego zasypiania. Oczywiście, do tego trzeba praktyki, uważnej obserwacji, oraz wzięcia pod uwagę ogromnej ilości zmiennych. Choćby skoków rozwojowych czy sytuacji rodzinnej.

Skoki rozwojowe u dwulatków i trzylatków

Autorka radzi dopasować drzemki do potrzeb dziecka, a nie do średniej wymaganej na danym etapie. Podpowiada, jak sobie radzić z zaburzeniem rytmu spania, bo przecież różne sytuacje zdarzają się w ciągu dnia, tygodnia czy roku. Jest też cała lekcja dotycząca minikroków odkładania dziecka bez wybudzania.

Będę brutalnie szczera: tutaj naprawdę trzeba poćwiczyć, samo przeczytanie książki nie rozwiąże problemu.  Ostatecznie przechodzimy do spokojnych nocy, czyli czegoś, o czym marzy większość rodziców. Rozumiem to doskonale – sama nie przespałam ani jednej nocy w całości, odkąd urodziło się moje dziecko. I trwało to do szóstego roku życia mojej córki. Nie umiem opisać, jakim luksusem była pierwsza przespana noc po tylu latach! Siedem kroków do spokojnych nocy być może rozwiąże problem wielu rodziców.

Prezent dla młodych rodziców

Myślę, że takie poradniki, oparte na konkretnej wiedzy i współczesnych badaniach, mają wciąż wiele sensu. Wiedza zawarta w książce Niespokojny maluch jest skondensowana i praktyczna. Zdradzę wam, że już od dawna, jeśli robię prezent świeżo upieczonym rodzicom, najczęściej sięgam po sprawdzoną książkę o spokojnym zasypianiu.

Żadne kolorowe bajki, żadne górnolotne porady czy mądre cytaty nie zastąpią rzetelnej wiedzy. Zwłaszcza że jest to wiedza, której nikt nam wcześniej nie przekazywał, bo przecież nie mieliśmy potrzeby, żeby ją zdobywać.

dlaczego dziecko nie chce niespokojny maluch recenzja ksiazki dla rodzicwo-8

 

Swoją opinię o książce wyraziłam dzięki współpracy komercyjnej z wydawnictwem i mojej przemyślanej decyzji, że chcę się nią z Wami podzielić.

Dołącz do grupy Aktywne Czytanie – książki dla dzieci i młodzieży na FB

grupa aktywne czytanie ksiazki dla dzieci

7 ważnych zdań, które powinno ROZUMIEĆ dziecko

7 ważnych zdań, które powinno ROZUMIEĆ dziecko

Bardzo się cieszę, że mogę do Was przyjść z kolejnym odcinkiem podcastu Nie tylko dla mam. Dzisiaj zostawiam 7 ważnych zdań, które powinno rozumieć dziecko.

Warto ich użyć, gdy widzimy, że jest czymś zdenerwowane, zestresowane i my wiemy, co to jest. Czasem po prostu to za dużo emocji powodujących np. chęć zrezygnowania, podania się, wycofania. Są trudności, które trzeba pokonać.

Skupiam się na dzieciach, które już potrafią komunikować o swoich emocjach, powiedzieć, co się z nimi dzieje, co je denerwuje. Ja bym celowała tutaj w wiek 5, 6, 7, 8 lat, bo to są momenty, kiedy dzieci stoją przed nowymi wyzwaniami. Jest mnóstwo nowych sytuacji, w których trzeba się odnaleźć i często są to sytuacje rówieśnicze. Mam nadzieję, że tych siedem zdań wejdzie do waszego słownika domowego, rodzinnego i będziecie ich często używać.

Myślę, że jak dobrze rozegramy sytuację, te słowa zostaną z dziećmi na zawsze. Oczywiście nie chodzi o to, żeby je codziennie wbijać do głowy, ale żeby gdzieś tam krążyły w rodzinnej komunikacji. Bo jeśli to zostaną, będą użytecznym narzędziem na całe życie.

Podcast Nie tylko dla mam

Zanim posłuchacie lub przeczytacie, z dumą informuję, że mamy sponsora dzisiejszego odcinka. To działający na terenie Warszawy supermarket online Delio. Tu można zerknąć, co ciekawego mają na wirtualnych półkach: Delio. com.pl >>

Usłyszeć i rozumieć

7-waznych-zdan-ktore-powinno-rozumiec-dziecko

1. To jest trudne (to jest problem), powinnaś być z siebie dumna, że podjęłaś to wyzwanie.

Zauważcie, co robimy, mówiąc coś takiego: To jest problem. Nie bagatelizujemy. Nie nazywamy błahostką i nie umniejszamy, bo to takie tylko dziecięce sprawy. Dziecko wie, że może na nas liczyć i że my je słyszymy.

Powinnaś być z siebie dumna, że podjąłeś wyzwanie. To jest też bardzo wspierające zdanie, bo dzieci miewają momenty zwątpienia, kiedy uczą się nowych rzeczy. Szybko tracą motywację i w takich sytuacjach właśnie warto, by usłyszały coś wspierającego.

Duma z podjęcia wyzwania nie jest tym samym, co wykonanie go czy osiągnięcie celu. Na tym polega wsparcie, tu nie trzeba żadnych długich wywodów i zauważcie, że to jest też moment, kiedy trochę wyhamowujemy. Czyli nie idziemy krok dalej i nie mówimy: Świetnie sobie poradziłaś, bo my wiemy, że dziecko jeszcze świetnie sobie nie poradziło. Jest w drodze do celu.

Działać świadomie i rozumieć

To zdanie też jest dosyć istotne w sytuacjach, kiedy nasze dzieci z czegoś rezygnują i robią to świadomie, a my im też świadomie na to pozwalamy. Mam na myśli najróżniejsze zajęcia dodatkowe. Albo sytuacje, w których dzieci podejmują nowe wyzwanie, bo chciały, bo to wydawało się ciekawe. I nagle okazuje się, że to jednak nie jest moja bajka.

Wtedy czasem jako rodzice mamy takie poczucie: Dobra, ale nie może tak być. Jak już podjęłaś decyzję, nie możesz się wycofywać. Musisz tutaj zostać i dalej to robić. W moim przypadku zaowocowało to siedmioma latami zmuszania do nauki gry na pianinie. Nie rozwinęło to we mnie miłości do instrumentu (przeciwnie), dzisiaj nie potrafię zagrać choćby jednej piosenki.

Zdrowiej dla wszystkich jest jednak wtedy, gdy pozwalamy dziecku zrezygnować z rzeczy, które na początku wydawały się interesujące, ale później przestały takie być, bo okazało się, że to nie jest dla mnie. To jest zupełnie naturalny proces dorastania, dojrzewania, poznawania świata przez dzieci. Sprawdzam, doświadczam, żeby w przyszłości umieć podjąć świadomą decyzję.

Ale też, żebyśmy się dobrze zrozumieli, nie chodzi mi o to, żeby skakać co miesiąc z kwiatka na kwiatek. Zakładam, że znamy swoje dzieci i widzimy, że spróbowały i jednak doszły do świadomego wniosku, że nie są tym zainteresowane.

Rozumieć trudniejsze emocje

Warto też wziąć pod uwagę, że kiedy rezygnujemy z czegoś, na co byliśmy na początku bardzo napaleni, czujemy najróżniejsze trudne emocje, ciężkie do przeżycia. Dzieci dokładnie to samo odczuwają. Rozczarowanie, często też smutek, czasami złość na siebie lub na innych, rozczarowanie.

Jeżeli dodatkowo jeszcze dziecko ma nad głową dorosłego, który w kółko powtarza: Ale masz słomiany zapał. Chciałaś, a teraz nie chcesz, a przecież zapłacone!, to tak naprawdę warto się przygotować na to, co zdarzy się w przyszłości, konkretnie dwie sprawy.

Po pierwsze, dziecko nie będzie skore do tego, żeby kiedyś znowu spróbować czegoś nowego, czyli przestanie się rozwijać (sportowo, kreatywnie, muzycznie, artystycznie itd.). Po drugie będzie miało jeszcze większe niż do tej pory wyrzuty sumienia, czyli więcej tych trudnych emocji do ogarnięcia.

Rozumieć wytrwałość

7-7-waznych-zdan-ktore-powinno-rozumiec-dziecko

2. Aby powstała tęcza, potrzebne są zarówno deszcz, jak i słońce, więc próbuj wytrwale.

Myślę, że akurat to zdanie w całości jest bardzo plastyczne i obrazowo pokazuje, że trzymamy kciuki za to, by dziecko się nie podawało. Jak wcześniej wspomniałam, są takie momenty, kiedy dziecko rezygnuje świadomie i to jest OK. Tutaj z kolei warto wykorzystać zdanie, kiedy wiemy, że dziecko nie może z czegoś zrezygnować.

Choćby nauka czytania, która dla wielu maluchów jest wyzwaniem, rodzinną drogą przez mękę. To są rzeczy, których musimy się nauczyć. Jest wiele momentów w życiu dziecka, które trzeba poznać i przerobić, nawet jeżeli nie do końca są miłe i przyjemne.

Pokazanie, że nie tylko te słoneczne dni w naszym życiu są ważne, uświadomienie tego dziecku i powtarzanie dosyć często, daje takie poczucie mocy. Kiedy jest mi trudno, nie znaczy, że ze mną jest coś nie tak. Kiedy jestem zdenerwowana, kiedy jest mi smutno, kiedy mam poczucie zwątpienia, to jest w porządku. To są wszystko elementy tych deszczowych dni, które ostatecznie składają się na tęczę. 

Rozumieć trudny czas

Dość rzadko pokazujemy dzieciom, że trudności i wyzwania, właśnie ten deszcz, to coś niezmiernie ważnego i potrzebnego w naszym życiu. Raczej staramy się uciec od problemów albo jak najszybciej zażegnać, rzadziej dajemy czas na ich przeżycie.

Ostatnio przeczytałam takie zdanie, niech będzie ósme, bonusowe. 😉 Największym szczęściem w życiu człowieka jest umiejętność rozwiązywania problemów.

Nie to, że jesteśmy bogaci, piękni albo sławni. To są wszystko ulotne rzeczy i nie nauczymy się, jak dążyć do szczęścia, nie poczujemy go nawet w najpiękniejszym pałacu, jeśli nie będziemy umieli rozwiązywać swoich problemów. Jakie to jest mocne! Do mnie do przemawia, a do was?

Rozumieć siebie

7-7-waznych-zdan-ktore-powinno-rozumiec-dziecko

3. Nie masz wpływu na to, jak zachowują się inni ludzie, masz jedynie wpływ na to, jak ty się zachowujesz.

Kolejne bardzo mocne zdanie i mam wrażenie, że ono jest przydatne w kontaktach z rówieśnikami i dorosłymi. Po prostu ono jest na całe życie.

Koledzy i koleżanki w wieku 5-10 lat stają się najważniejszą ekipą i bardzo często jest tak, że dzieci się z tym zmagają. To znaczy, mają trudności w zrozumieniu, że ktoś się zachowuje „jakoś inaczej”, ja bym chciała go zmienić. Ja bym chciała, żeby on moim zdaniem zachowywał się poprawnie.

Zdarza się, że to takie poczucie „ja muszę cię zmienić”, zakłóca przyjaźń. Gdzieś tu po drodze mamy też do ogarnięcia temat akceptowania drugiego człowieka, takiego, jakim jest.

Tu mogę podpowiedzieć świetną i lekką książkę, traktującą dokładnie o akceptowaniu zachowań innych: Hektor pies dyrektor >>

Rozumieć innych

Chęć wpływania na cudze zachowanie czy poglądy, „bo ja mam rację”, bywa też zgubna w sieci. Zdarza się, że chcielibyśmy przekonać kogoś do naszych ostatecznych i jedynych sugestii. Nie mamy wpływu na to, że ktoś na przykład, jeżeli coś komentujemy albo publikujemy, zachowuje się w sposób niestosowny, niesmaczny, wulgarny. Nasze dzieci spotkają się z tym, czy jesteśmy na to gotowi, czy nie.

Mam wrażenie, że spotykają się na bardzo wielu polach, w internecie jak najbardziej też. Jeżeli będą wszystko bardzo brały do siebie, czyli zachowanie innych (wulgarne), będzie im ciężko. Mamy wpływ tylko na to, jak my się zachowujemy i na tym w pierwszej kolejności warto się skupić także w sytuacjach online.

To jest też takie trochę oddanie odpowiedzialności dziecku za to, co samo robi i co mówi między rówieśnikami.

Rozumieć wyzwania

7-7-waznych-zdan-ktore-powinno-rozumiec-dziecko

4. Nie rozwijamy się, kiedy wszystko idzie gładko, bo rozwijamy się, gdy stawiamy czoła wyzwaniu.

Myślę, że to zdanie najbardziej przyda się dzieciom, które stoją przed dużym problemem, zadaniem, wyzwaniem, projektem. Czasami może to być przygotowanie do sprawdzianu, do jakiejś wielkiej wycieczki albo choćby posprzątanie pokoju.

Wyzwania się zdarzają, a to, jak do nich podejdziemy, zależy od nas. Czy się od razu poddamy, czy może stawimy czoła?

Oprócz pięknego zdania warto dzieciom podpowiedzieć techniki tego stawiania czoła. Na przykład, jeżeli podzielimy przygotowanie do sprawdzianu na mniejsze części, które zajmują trochę mniej czasu i trochę mniej wysiłku, pokażemy, że możemy się rozwijać mimo tego, że nie wszystko idzie gładko.

Rozumieć działanie narzędzi

W zasadzie pięknie to się spina z tym, co mówiłam o szczęściu widzianym, jako umiejętność rozwiązywania problemów. To jest dokładnie ta sama zasada, czyli warto dać dziecku jak najwięcej narzędzi, zamiast rzucać na głęboką wodę i mówić: Dobra, teraz sobie poradź.

Wiecie pewnie, że łatwo tak rzucić gładkie hasło i zostawić z nim dziecko. A mi chodzi o to, że jak już mówimy te ważne, cenne zdania „na życie”, żeby dziecko wiedziało i rozumiało, co za nimi stoi.

Rozumieć trudności i pokonywać

7-7-waznych-zdan-ktore-powinno-rozumiec-dziecko

5. Wiem, że to trudne, ale wiele razy widziałam, jak dawałaś sobie radę i w ciebie wierzę.

À propos rozdzielenia na małe kroki, warto skupić się na kilku elementach tego zdania. Tak wiem, że to trudne, czyli zauważamy. To jest bardzo ważne, żeby kiedy nasze dziecko przychodzi do nas z problemem, wyzwaniem, nie usłyszało: Przesadzasz. Albo: Ja w twoim wieku sobie świetnie poradziłam. I słynne: Wszyscy przeżyli, to i ty przeżyjesz.

Tutaj skupmy się na małym człowieku i zauważmy. Pokazujemy, że słyszymy i widzimy jego zmagania.

Wiele razy widziałam, że dawałaś sobie radę z trudnościami. Mówiąc to, przekazujemy dziecku więcej odpowiedzialności. To znaczy, maluchy czasami przychodzą do nas i mówią: Nie dam rady, nie umiem i oczekują, że my powiemy: W porządku, jak nie to nie.

Jasne, że zdarzają się sytuacje, kiedy warto tak powiedzieć. Ale jeżeli jako rodzice uważamy, że to nie jest taka sytuacja, dajmy sygnał, że widzimy to inaczej. Mimo tego, że dziecko w siebie nie wierzy, my wierzymy.

Wierzę w ciebie! Czasami dzieci przychodzą po to, żeby usłyszeć: Nie musisz. Ale czasami przychodzą, zwłaszcza jak już znają te zdania, po to, żeby dostać wsparcie ze strony rodzica.

 Rozumieć drogę

7-7-waznych-zdan-ktore-powinno-rozumiec-dziecko

6. Bardzo wygodnie jest siedzieć na szczycie góry, jednak najwięcej się nauczysz, wchodząc na ten szczyt.

To jest takie trochę podchwytliwe, gdy wypowiadamy to zdanie, bo dzieci mają zdecydowanie mniej doświadczeni niż my. Powiedzenie, że ta męka, ten wysiłek, kiedy wchodzisz, to jest takie bardzo ważne, to jest najfajniejszy moment, tak naprawdę dla dzieci jest dziwne. Raczej będą chciały być już na tym szczycie i cieszyć się, że trudności są za nimi.

I tutaj nasza rola, żebyśmy rozwinęli to zdanie i pogadali z maluchami o tym, że ta droga mimo tego, że trudna, ona jest dość ważna. Rozmawiając o tym z rodzicami podczas konsultacji, używam przykładów związanych np. ze znanymi osobami. Choćby dziećmi, które zrobiły karierę filmową i szybko wskoczyły na szczyt.

Zauważcie, jak bardzo często już jako dorośli ci ludzie są pogubieni, załamani. Nie potrafią sobie radzić, dlatego, że nie przebyli tej właśnie długiej drogi pod górkę. Nie zdobyli tych doświadczeń, a bez nich tak naprawdę trudno tam się odnaleźć. Jest chwila, kiedy sobie siedzimy na tym szczycie, jest słoneczko, jest super i odczuwamy tylko radość. Ale potem zaczynają się dziać rzeczy, do których nasze dzieci powinny być przygotowane. Właśnie trasa na górę do nich przygotowuje.

Rozumieć zagrożenia

Czasy mamy takie, że media społecznościowe dają szansę wskoczenia na szczyt bardzo szybko. I też możemy obserwować, jak się zachowują ludzie, którzy wskoczyli tam trochę przypadkiem. Po prostu mieli jakiś fajny pomysł i on „się poniósł”. Jak oni tam sobie radzą? Czy szybko z tego szczytu spadają?

O wiele więcej jest chyba jednak ludzi wartościowych, którzy mają coś do powiedzenia, bo działają systematycznie i od lat. Wzbudzają większe zaufanie, bo dały się poznać i same też poznały różne sytuacje.

Może inaczej, też trochę bardziej obrazowo, warto wyjaśnić, że bycie mrówką także jest OK. Nie wszystko trzeba mieć już i od razu. To ważne rozmowy. 

Rozumieć potknięcia

7-7-waznych-zdan-ktore-powinno-rozumiec-dziecko

7. Popełniasz błędy, ale dzięki nim się uczysz.

To jest cudowne zdanie, zwłaszcza z perspektywy osoby, która już jest dorosła i popełniła wiele błędów, przeżyła wiele trudnych sytuacji. Na pewno też jesteście osobami, które kilka błędów na karku mają, dlatego (mam nadzieję) docenicie moc tego zdania.

Popełnianie błędów jest cennym, wartościowym doświadczeniem. Jasne, że gdy je popełniamy, kiedy upadamy i mamy zdarte kolana, to nie jest przyjemna sytuacja. Ale jeżeli wyciągniemy z niej wnioski i nauczymy dzieci, że błąd to nie jest porażka, zrozumieją, że warto czasem upaść.

Pozwól popełniać błędy

Bardzo często dzieci uważają błąd za totalną porażkę. I trochę nie dziwię, dlatego że my jako dorośli byliśmy wychowywani w takich latach, kiedy każdy nasz błąd był po prostu wytknięty właśnie jako porażka. Nikt nam nie mówił, że popełnianie błędów jest OK. Nikt nam nie zaznaczał na sprawdzianach na czerwono, że dobra popełniłeś kilka błędów, ale to jest w porządku. Błędy miały być po prostu eliminowane i najczęściej jeszcze mieliśmy się za nie wstydzić.

Podoba mi się ta zmiana myślenia, bo chcę, żeby nasze dzieci wiedziały, że popełnianie błędów jest naturalną częścią życia, tak jak właśnie słońce i deszcz.

Jesteś z Warszawy?

Mam nadzieję, że chociaż jedno albo dwa z tych siedmiu zdań gdzieś tam z wami zostaną i trochę pozwolą zmienić relacje lub komunikację z dziećmi, jeżeli oczywiście wasze relacje i komunikacja tego potrzebują.

Sponsorem tego odcinka podcastu Nie tylko dla mam jest supermarket online Delio, który działa na terenie Warszawy. Zatem wszyscy zabiegani warszawscy rodzice (i nie tylko rodzice) mogą zerknąć, co ciekawego można znaleźć na ich wirtualnych półkach. Ja zerknęłam i wiem, że: produkty spożywcze, mięsa, owoce i warzywa, to wiadomo. Ale też kosmetyki czy nawet pieluchy.

Jeśli znacie moją eko zajawkę, wiecie, że nie odmówiłam sobie przyjemności sprawdzenia, czy mają lokalne marki. Otóż tak!

Całą resztę myszkowania po Delio zostawiam mieszkańcom Warszawy i koniecznie sprawdźcie, czy to prawda, że dowożą nawet tego samego dnia. 🙂

Klik w logo i jesteś w sklepie!

3-7-waznych-zdan-ktore-powinno-rozumiec-dziecko

plakaty-inspirowane-ksiazkami-dla-dzieci-aktywne-czytanie

Dlaczego zawsze proszę po kilka razy i nic? Motywowanie moich dzieci nie działa?!

Dlaczego zawsze proszę po kilka razy i nic? Motywowanie moich dzieci nie działa?!

Podcast Tylko Dla Mam to krótkie opowieści do wysłuchania. Za każdym razem staram się odpowiadać na najczęściej pojawiające się pytania rodziców. 

 

Jest więcej

Ten film jest nagraniem jednego z podcastów, które tworzę na podstawie najczęściej zadawanych przez rodziców pytań. Mam więcej tych nagrań. I tych pytań!

Chcesz porozmawiać z pedagogiem on-line? Kliknij po więcej informacji»

Koniecznie zerknij tutaj, bo możesz je sobie zasubskrybować w dowolnej, najwygodniejszej dla ciebie formie.

Podcast „Nie tylko dla mam”

Dodatek

Jeśli masz ochotę podrzucić dziecku (a właściwie wspólnie przeczytać) jakąś ciekawą książkę związaną z motywacją, polecam ten tytuł. Została napisana przez człowieka bez rąk i nóg. Opowiada jego historię, która (wbrew wszystkiemu) jest historią szczęśliwego życia.

Przytul mnie (z filmem)

Mocno się napracowałam przy tym wpisie, teraz liczę na Ciebie, bo chciałabym żebyśmy zostały w kontakcie. Jak? Jest kilka możliwości, mam nadzieję, że skorzystasz:

  • Zostaw proszę komentarz, bo dla mnie każda informacja zwrotna na temat mojej pracy, jest bardzo ważna.
  • Jeśli uważasz, że piszę z sensem i o ważnych sprawach, podziel się wpisem ze znajomymi.
  • Polub Fan Page na Facebooku, jest tam już mnóstwo mam, zapraszamy!
  • Koniecznie zajrzyj na stronę Podcasty, gdzie czeka cała masa krótkich porad wychowawczych do odsłuchania.
  • Obserwuj profil na Instagramie, tam znajdziesz kulisy bloga i moją codzienność.