Jak nauczyć dziecko mówić? Wspierać i nie zaszkodzić? Czy potrafimy wybierać książki naprawdę logopedyczne?

Książek wspierających rozwój mowy lub deklarujących, że w tym pomagają, jest cała masa. Tyle, że rodzice po prostu gubią się w tym nadmiarze propozycji. Odpowiedź na pytanie: „Co wybrać?” lepiej zamienić na: „Jak czytać?”.

Wtedy może się okazać, że nie trzeba wyrzucać tych książek, które już macie. Ani wydawać kroci na „te naprawdę logopedyczne”. Wystarczy odrobić krótką lekcję z rozwoju mowy dziecka, co przyda się nie tylko do wspólnego czytania, ale budowania relacji z dzieckiem.   

Specjalistka o tym, jak uczyć mówić? 

Poprosiłam o napisanie artykułu specjalistkę. Klaudia Kozak-Półchłopek, jest aktywną zawodowo logopedką oraz psycholożką. Pracuje z dziećmi i rodzicami w wieku przedszkolnym i szkolnym.

Pomyślałam, że taka ściąga przyda się osobom, którym zależy na wykorzystaniu czytania do nauki mówienia. Chyba wiele osób poczuje się pewniej podczas czytania, wiedząc, jak to robić i po jakie książki sięgać na danym etapie. Okazuje się, że nie do końca i nie na każdym etapie rozwoju potrzebujemy książek z etykietką „logopedyczne”. 

Logopedka o tym, jak uczyć dzieci mówić

Obserwując to, co dzieje się w grupie Aktywne czytanie – książki dla dzieci na FB, zapytałam o książki uczące dzieci mówić. Książki do nauki mówienia, książeczki logopedyczne i oto, co dostałam w odpowiedzi. 

Którą wybrać? Jakie są najlepsze? To często zadawane pytania, na które nie ma prostych odpowiedzi. Najpierw warto odpowiedzieć sobie, co to znaczy uczyć się mówić i jak ta nauka, czy też rozwój mowy, przebiega.

Rozwój mowy

Ten proces przebiega przebiega etapami. Nikogo nie dziwi to, że małe dziecko nie wypowiada wszystkich głosek, a jego „kaczka” to „kaka” albo „taćta”. Mówi się, że dziecko ma jeszcze czas. I to prawda. Pytanie tylko brzmi, kim jest małe dziecko? Dwulatkiem, pięciolatkiem? A także ile tego czasu jeszcze ma, żeby kaka stała się kaczką?

Każdy z etapów rozwoju mowy charakteryzuje się nowymi umiejętnościami pojawiającymi się wraz z dojrzewaniem układu neurologicznego i doskonaleniem się aparatu artykulacyjnego. Także pod kątem koordynacji pracy wszystkich narządów, które biorą udział w nadawaniu mowy. Jeśli wiesz, co kiedy nastepuje, bez stresu będziesz się cieszyć ze wspólnego czytania. Przy okazji świadomie ucząc mówić.

Pierwszych 12 miesięcy 

Pierwszy rok życia, czyli od narodzin do pierwszych urodzin. To okres, w którym dziecko uczy się komunikować. Najpierw, czego doświadczył niemal każdy rodzic, za pomocą krzyku i płaczu. 

Następnie w okolicy 4 miesiąca życia dziecko zaczyna głużyć, czyli wydawać z siebie bliżej nieartykułowane dźwięki, kiedy jest najedzone i odprężone. 

Około 6-9 miesiąca życia pojawia się gaworzenie. Jest to celowe wydawanie z siebie dźwięków o charakterze sylab. To wtedy możemy usłyszeć jak dziecko robi: ma-ma-ma-ma, ba-ba-ba-ba.

Kiedy pierwsze słowa?

Często rodzice myślą, że właśnie słyszą pierwsze słowa dziecka. Jednak żeby uznać je za słowa, muszą się odnosić do konkretu. Jeśli tata wraca z pracy, a dziecko słyszy kroki lub trzaśnięcie drzwiami, widzi twarz taty i mówi: Tata!, wówczas możemy być pewni, że oto pojawiło się pierwsze słowo. Ma to miejsce zazwyczaj w okolicy pierwszych urodzin. 

Pokazuj, zamiast tylko mówić

Niemniej ważne jest wszystko, co dzieje się oprócz słowa. W pierwszym roku życia dziecko staje się komunikatywne niewerbalnie (około 9 miesiąca). Używa gestów, najczęściej gestu wskazywania palcem. Najpierw posługuje się nim by coś dostać i osiągnąć cel. Pokazuje na zabawkę, bezsłownie komunikując opiekunowi: Podaj mi piłkę. 

Następnie używa tego samego gestu, ale w nieco innym celu. Wskazuje, ale patrzy na opiekuna, następnie znów na przedmiot lub wydarzenie. Mówi tym samym: Zobacz, leci samolot, widzisz to? 

Ten z pozoru prosty gest jest już poważnym narzędziem do komunikacji, bo nie tylko pozwala osiągnąć cel, ale również podzielić się swoim doświadczeniem, wiedzą, a co najważniejsze: emocjami, które przeżywa mały człowiek w danym momencie i w reakcji na to, co widzi.

Nieco więcej o wspólnym czytaniu i pokazywaniu palcem przeczytasz w artykule pt. Jak czytać książkę małemu dziecku? Nie chce siedzieć i słuchać >>

Jak czytać książkę małemu dziecku? Nie chce siedzieć i słuchać

Rozwój mowy w drugim roku życia

Badamy teraz okres między pierwszymi a drugimi urodzinami. To czas, kiedy dla dziecka naturalną formą komunikacji są pojedyncze wyrazy. W tym wieku dziecko powinno posługiwać się wszystkimi samogłoskami (A, O, E, I, U, Y) oraz spółgłoskami: p, b, m, t, d, n, k, ch, ś, ź, ć, dź. Naturalne na tym etapie jest to, że wyrazy będą skracane, deformowane i wypowiadane „po swojemu”. 

Po drugich urodzinach, a w zasadzie w ich okolicy, dziecko uczy się łączyć dwa wyrazy w proste zdania. Zazwyczaj są to połączenia rzeczownika z czasownikiem. Za wyraz uznaje się także wyrażenia dźwiękonaśladowcze, a więc „daj am-am” będzie dla dwulatka pełnoprawnym zdaniem. 

Do swoich trzecich urodzin maluch powinien poprawnie mówić samogłoski oraz spółgłoski i ich zmiękczenia: p, pi, b, bi, m, mi, n, ni, f, fi, w, wi, t, d, n, l, li, ś, ź, ć, dź, j, k, ki, g, gi, ch. 

Rozwój mowy w trzecim roku życia

Kolejny etap to okres między trzecimi a czwartymi urodzinami. Dziecko nabywa umiejętności budowania zdań złożonych z kilku elementów. Już w okolicy trzecich urodzin przedszkolak radzi sobie ze zbudowaniem wypowiedzi złożonej z podmiotu, orzeczenia i dopełnienia. Np. Mamo daj pić, Pan jedzie autem. 

W tym okresie dziecko poprawnie artykułuje głoski syczące, czyli s, z, c, dz. 

Co powinien mówić 5-latek

Pięciolatek aż do szóstego roku życia doskonali wymowę najtrudniejszych głosek w języku polskim, czyli szereg szumiący: sz, rz, cz, dż oraz głoskę r. 

Etapy rozwoju mowy następują po sobie, jednak ich tempo może być bardzo indywidualne. 

Mimo to, sześciomiesięczne opóźnienie któregoś z etapów, powinno być wskazaniem do konsultacji z logopedą. W świadomości wciąż pokutuje wiele mitów na temat rozwoju mowy dzieci, między innymi, że chłopcy zaczynają mówić później. Dziecko dopiero w przedszkolu „rozgada się” lub że z wady wymowy po prostu dziecko wyrasta. Te mity mogą usypiać rodzicielską czujność. 

Książeczki logopedyczne, co naturalne, skupiają się głównie na rymowankach, wymowie, głoskach i rozwijaniu umiejętności budowania wypowiedzi. Jednak są kwestie, które niezależnie od wieku dziecka powinny stanowić podstawę do konsultacji ze specjalistą. 

Obserwuj sposób occychania

Kiedy dziecko oddycha przez usta, ma otwartą buzię w czasie swobodnej zabawy lub w nocy podczas snu, chrapie, zdarzają mu się bezdechy senne, ma stale zatkany nos. Takie objawy mogą wiązać się z problemami z migdałkami lub skróconym wędzidełkiem językowym. 

Dla logopedy jest to ważny wskaźnik późniejszych trudności z mową i wymową. Dlaczego? Ponieważ, kiedy usta są otwarte i służą dziecku do oddychania, trudniej uczyć się mówić. Wówczas język, zamiast spoczywać w swojej neutralnej pozycji (za górnymi zębami, „przyklejony” do podniebienia), leży na dnie jamy ustnej. Napiera na dolne zęby bądź wsuwa się między nie. 

Każda z tych możliwości stanowi podłoże do niewłaściwej wymowy głosek, w których potrzebujemy podniesienia języka- sz, rz, cz, dż, r, ale też prostszych niż t, d, n czy l. 

Sprawdź skrócone wędzidełko 

Podobny skutek może przynieść skrócone wędzidełko językowe- język jest wówczas „trzymany” na dnie jamy ustnej. Warto już w pierwszych tygodniach życia zwrócić się o ocenę wędzidełka do specjalisty. Logopedy, neurologopedy, położnej, doradcy laktacyjnego, laryngologa… lista jest długa. Wszystko tak naprawdę zależy od doświadczenia specjalisty. Szczególnie jeśli występują jakiekolwiek trudności z pobieraniem pokarmu, ssaniem lub połykaniem.

Wskazaniem jest też moment, gdy dziecko przy mówieniu wsuwa język między zęby, bądź wysuwa język z buzi, żeby wypowiedzieć jakąś głoskę.

Czy ma trudności z jedzeniem? 

Wszelkie trudności z jedzeniem, takie jak problemy z żuciem, gryzieniem, połykaniem, odmawianie jedzenia różnych konsystencji np. grudek. Jedzenie wyłącznie przecieranych zup, wybiórczość pokarmowa, czyli spożywanie bardzo ograniczonej liczby produktów (bułka z serem na śniadanie, obiad i kolację). 

Neofobia żywieniowa, czyli strach przed nowymi produktami i ich próbowaniem, to etap, który może się pojawiać u dwu- i trzylatków. Jednak jeśli problem się utrzymuje, wówczas dobrze jest skonsultować trudności z terapeutą karmienia. Zazwyczaj są to osoby będące logopedami, psychologami, terapeutami integracji sensorycznej, dietetykami. 

Więcej o tym zagadnieniu napisała specjalistka od żywienia: Dziecko nie chce jeść! Neofobia żywieniowa czy naturalny etap rozwoju? >>

Dlaczego to ważne dla mowy? 

Bo przy jedzeniu, jak przy żadnej innej czynności, dziecko ćwiczy wszystkie te narządy, które są mu niezbędne, by mówić i wymawiać poprawnie głoski. Język uczestniczy w przeżuwaniu, połykaniu, pobieraniu pokarmu. Porusza się, dzięki niemu wytwarzane jest w jamie ustnej podciśnienie, a to pozwala małemu dziecku ssać, a potem połykać. Jedzenie i mówienie idą w parze, tworząc trio z oddychaniem.

Jak wybierać książki wspierające rozwój mowy? 

Znając etapy i możliwości rozwojowe dzieci, w zasadzie każdą książeczkę da się zamienić w książkę do nauki mówienia. Przede wszystkim warto się nimi bawić się! To najważniejsza aktywność dziecka, podczas której uczy się otaczającego go świata. 

Wybierz ulubioną książkę dziecka i baw się w aktywne czytanie, jeśli tylko dziecko jest zainteresowane i chętne. Oczywiście książeczki logopedyczne pomagają, ponieważ stanowią swego rodzaju „gotowiec”: treści w nich zawarte są ułożone zgodnie z etapami rozwoju mowy dziecka.

Tu przeczytasz więcej, czym dokładnie jest aktywne czytanie i znajdziesz podpowiedzi, jak to robić: Aktywne czytanie. Co to jest? >>

Czy wymagać od dziecka wypowiadania głosek, na które nie jest gotowe? 

Oczywiście, że nie. Jeśli autko robi BRUM, to trzylatek powie, że robi BLUM, nie poprawiaj go, nie naciskaj. Nie mów: Popatrz, jak ja to mówię BRRRRRRRUM.

Czy omijać głoski, których dziecko nie wymawia poprawnie? 

Znów: nie. Dlaczego? Bo oprócz wymowy dziecko codziennie i przy każdej okazji ćwiczy jeszcze dwie funkcje: słuch i wzrok! 

Osłuchiwanie się z brzmieniem wyrazów, różnicowanie głosek, to bardzo ważny fundament wymowy. Podobnie, jak obserwowanie twojej twarzy i układu warg podczas mówienia.

Czy trzylatek słyszy, że mówi źle i przez to może czuć się gorszy? 

Nie, dopóki nie zwróci mu się na to uwagi właśnie poprzez poprawianie i korygowanie. Jeśli trzylatek mówi kacka, a ty mówisz kaczka, to najprawdopodobniej dziecko nie zauważa różnicy między waszymi wypowiedziami. 

Każda terapia logopedyczna zawiera element ćwiczeń słuchowych, szczególnie ćwiczeń słuchu fonemowego, czyli słyszenia fonemów (dla ułatwienia: głosek).

Jak czytać książeczki dla dzieci, żeby wesprzeć mowę?  

Wiele książeczek opiera się na onomatopejach, czyli wyrażeniach dźwiękonaśladowczych. Dziecko, które nie ma możliwości nazwania krowy krową, na jej widok mówi „mu”. Jest to adekwatna reakcja i wspiera naukę mówienia. 

Warto jednak nie pozostawać na tym etapie zbyt długo. Jeśli Twoje dziecko zaczyna posługiwać się wyrazami, wówczas mów, że krowa to krowa, nawet jeśli dla twojego dziecka będzie to na początku „kowa” czy „koja”. 

Zabawy onomatopejami wykorzystajmy dla rozwijania wypowiedzi zdaniowych: Krowa mówi MU. Jak mówi krowa? Dziecko używa wtedy znanego sobie dźwięku, a jednocześnie rozwija słownictwo i uczy się dialogu. 

Pytania też wspierają mowę

Te pierwsze nauki dialogowania są niesamowicie ważne, uczą tego, że porozumiewamy się naprzemiennie. Ja mówię, ty słuchasz. Ty mówisz, ja słucham. Przy czytaniu czy opowiadaniu sobie książek, warto o tym pamiętać. I czytać w taki sposób, by było miejsce na zadanie dziecku pytania. Nawet bardzo prostego i nawet jeśli nie jest w stanie odpowiedzieć na nie ani wskazać. 

Kiedy w odpowiedzi usłyszymy gaworzenie albo dziecko spojrzy nam w oczy, to już jest wstęp do dialogu. 

Zebrałam tu zabawy ćwiczące słuch: Najpierw naucz słyszeć, wtedy zacznie słuchać >>

Dlaczego on mnie nie słucha!? Najpierw naucz słyszeć, wtedy zacznie słuchać

Ciśnienie nie uczy mówić

Oczywiście nie chodzi tutaj o to, by przepytywać dziecko: a gdzie kurka, a gdzie kaczka, a gdzie słońce, i w pełnym napięciu czekać na odpowiedź. Wszystko, co robicie powinno być przyjemne dla dziecka, bo tylko wtedy pojawia się coś, co jest niesamowicie ważne dla rozwoju mowy, czyli motywacja.

Dziecko musi chcieć mówić, widzieć, że jest słuchane, a jego mówienie wywołuje reakcje. Jeśli bardzo lubi biedronkę w swojej ulubionej książeczce, czytajcie z pełnym zaangażowaniem, świetnie się bawiąc. Obserwując to, dziecko po jakimś czasie znajdzie sposób, by zakomunikować, że chce właśnie tę biedronkę, tę książeczkę. 

Mówić pieszczotliwie? 

Na koniec, chciałabym wspomnieć o jeszcze jednej ważnej kwestii. Dziecko uczy się od rodziców i opiekunów. Naśladuje nas i inne ważne osoby ze swojego otoczenia. Częste zwracanie się do małego dziecka w sposób pieszczotliwy, zniekształcony („A cio to takie? To siamolocik!”), może prowadzić do trudności w późniejszym różnicowaniu głosek. 

Jeśli jest nagminne i stałe, może doprowadzić do środowiskowej wady wymowy, czyli takiej, która nie wynika z trudności artykulacyjnych, a z tego, że dziecko tak zostało nauczone danego słowa.

Jeśli więc sami mamy wyraźne wady wymowy, warto rozważyć własną terapię logopedyczną. W gabinecie czasami spotykam właśnie takie pary: dziecko i rodzic, który „przy okazji” wspiera swoją pociechę i sam ćwiczy dla siebie. 

Jeśli cokolwiek niepokoi Cię w rozwoju dziecka, warto po prostu skonsultować się ze specjalistą. 

 

blog aktywne czytanie ksiązki dla dzieci blog

Kliknij w zdjęcie, przejdziesz do bloga AktywneCzytanie.pl