Niektórzy traktują komiksy jak nieco gorszy gatunek książki. Zdarzyło mi się słuchać pogardliwych wywodów na temat komiksów. Jeśli jesteś ze mną od jakiegoś czasu to pewnie wiesz, że komiksy to moja wielka miłość. Widząc okładkę „Dogman” pewnie niektórzy pomyślą” Ale bzdura! Przeczytaj recenzję zanim powiesz to na głos. 

Uwielbiam komiksy w najróżniejszych odsłonach. Ich największą siłą, a może cechą, za którą najbardziej kocham, jest absurdalne poczucie humoru. Oczywiście nie każdy komiks opiera się na absurdalnym poczuciu humoru, ale zdecydowanie komiksy mają przyzwolenie na to, żeby działo się tam… więcej i inaczej. 

Nie wiem czy słusznie, ale komisy są dla mnie takim stand-upem książkowym. Stand-up rządzi się swoimi prawami, które nieco zahaczą o kabarety, występy sceniczne czy nawet aktorstwo, ale tylko odrobinę. Tu nie ma hamulców, nie trzeba się przejmować konwenansami, bo pomysł na stand-up jest właśnie taki, że tam można więcej i inaczej. 

Doceniam komiksy

Inna sprawa, że komiksy są bardzo niedocenianym elementem edukacyjnym. Nawet dzieci, które nie przepadają za czytaniem, chętnie sięgają po komiksy. Czasami są to tylko komiksy, żadne inne książki. Też miałam jako dziecko taki czas, kiedy sięgałam wyłącznie po komiksy. Dorośli krzywo na to patrzyli, bo to takie głupoty. Te głupoty mają jednak bardzo pozytywny wpływ na czytelnika. 

  • Mniej czytania, więcej radości. Jeśli dziecku trudno przeczytać grubą książkę, to pokaż mu komiks. Tej samej grubości co ta książka, ale komiks. Tu jest mniej czytania, za to więcej obrazków. 
  • Obrazki sprawiają, że czyta się łatwiej i łatwiej przyswaja treści. Łatwiej też zrozumieć o co chodzi, bo obrazki i treść uzupełniają się nawzajem. Bywają komiksy gdzie treści nie ma wcale, ale dzisiaj nie na nich się skupiam.
  • Skupienie, to też ważna sprawa. Jeśli dziecko ma problemy z koncentracją (sprawdzisz to czytając ten artykuł – KLIK!), to właśnie komiks jest dobrym rozwiązaniem jeśli chodzi o zachęcanie do czytania. Nawet gdy maluch rozproszy się w pewnym momencie, łatwo mu będzie trafić do miejsca, w którym przerwał. Nie zgubi się dzięki obrazkom przypominającym, jak wyglądała przerwana akcja.
  • Z racji tego, że komiksy mają tak wiele obrazów, nieco inaczej działają na wyobraźnię dziecka. W książce najczęściej trzeba sobie wyobrażać bohaterów od początku do końca. Tu mamy wszystko podane na tacy, skupiamy się na wartkiej akcji.
  • Bardzo często akcje w komiksach są wielowymiarowe, wielowątkowe, wyraziste i wybuchowe. Wiele dzieci tego właśnie oczekuje, to lubi.
  • Tu można więcej, wspominałam o tym chwilę wcześniej. Właśnie dlatego, że komiksy nie są grzeczne, ciepłe i przytulaśne (najcześciej), można przeżyć zwariowane przygody wirtualnie i bezkarnie. Jest to jakiś rodzaj odskoczni od szkolnych stresów lub rodzicielskich wymagań.

Autor z ADHD? Skandal!

Chcę opowiedzieć o Dogmanie, najnowszym dziele twórców Kapitana Majtasa. Nie zrażaj się niezbyt „wyjściowym” tytułem (czasem dostaję wiadomości w stylu „ależ głupi przydomek dla bohatera”). Kapitan Majtas rządzi w wielu miejscach na świecie i kochają go całe rzesze dzieci. Za zwariowany styl i poczucie humoru. Jeśli chcesz zerknąć do środka tej książki to mnóstwo zdjęć zostawiłam na Instagramie, dokładnie tu – KLIK!

Zanim opowiem o tym, skąd wziął się Dogman i o czym ten komiks, skupię się przez chwilę na autorze i ilustratorze zarazem. Dav Pilkey jest dyslektykiem z ADHD. Łatwo sobie wyobrazić jak wyglądało jego szkolne życie. Wieczne upominania, trudności w nauce i przede wszystkim ruch, którego bardzo mu brakowało w szkole. 

Często słyszał od nauczycieli słynne: Co z ciebie wyrośnie? Dzisiaj pracuje w swoim wymarzonym zawodzie, edukuje rzesze dzieci, rozśmiesza, bawi i zachęca do czytania. Pierwsze komiksy stworzył właśnie w podstawówce. Dogman jest poniekąd podróżą do przeszłości, bo powstał całe lata świetlne temu. 

Zanim udamy się w tę podróż przeczytaj list, który autor dostał od nauczycielki po tym jak wymyślił rozdział Dogmana o mocy czytania książek. Serio.

Dogman za kulisami

Historię Dogmana zaczynamy od zerknięcia do warsztatu autora. Dokładnie tak jak przy Kapitanie Majtasie, mamy tu Georga i Harolda, kumpli tworzących komiksy. Znają się od bardzo dawna. Pewnego dnia przeszukując swój domek na drzewie znajdują pudło starych komiksów. A w nim pierwsze szkice Dogmana. Zaczynają czytać, wspominać, śmiać się. I tak powstaje pomysł żeby dać Dogmanowi drugie życie. Tym razem z lepszymi rysunkami i mniejszą ilością błędów. 

Chłopaki wzięli się ostro do pracy. Widać, że się postarali. Na niektórych stronach komiksu można zobaczyć zamazane wyrazy, poprawione błędy. Znakomite jest to urzeczywistnienie ich pracy, świetny zabieg autora. Dzięki temu czytając czuje się, że robotę wykonało dwóch chłopców z czwartej klasy, a nie jakiś przemądrzały dorosły. 

Choć trudno autora nazwać przemądrzałym. Świetnie mruga okiem do czytelnika i w zasadzie dialoguje z nim co kilka stron. Oprócz samej historii mamy przerywniki w postaci ruchomych obrazków. Znajdują się na końcu każdego rozdziału. To staromodne, szybkie przerzucanie karki z dwoma różnymi (choć podobnymi) rysunkami. Ożywienie postaci, które sama pamiętam jeszcze z podstawówki. Świetna zabawa. 

Narodziny Dogmana

Dogman jest połączeniem psa i człowieka. Niefortunne zdarzenie sprawiło, że ciało aspiranta Nać zostało połączone z głową psa policyjnego Grega. Żaden dramat, oni bardzo się ucieszyli z takiego obrotu sprawy. 

Tak powstał Dogman, próbujący zaskarbić sobie względy szefa. Oj, ma ten szef z psim podwładnym siedem światów, jednak ma też do niego słabość więc jakoś się dogadują. Zwłaszcza, że Dogman jest naprawdę świetnym policjantem. Nieco szalonym, ale skutecznym.

 

Jak niemal w każdym komiksie i tu jest czarny charakter. Kto? Oczywiście kot, bo psy i koty za sobą nie przepadają. Złośliwy kocur Pet z ambicjami zawładnięcia miastem, a nawet momentami światem. 

Jakie przygody spotkają Dogmana?

Oczywiście absurdalne. Raz pokonuje machinę z odkurzacza, którą postanowił załatwić go Pet. Innym razem walczy ze stworzonym przez profesora Szumowinkę Roboszefem. Potem ściga kota, który zwiał z kicia (kot w kiciu – wiadomo!) i w dodatku spryskał się sprayem niewidzialności. No, dzieje się i to dużo. Łącznie z niewielką inwazją gadających parówek w hot-dogach. Ale ma się dziać, przecież to komiks!

Osobiście (z wiadomych powodów) urzeka mnie rozdział, w którym Pat ucieka z więzienia i wymazuje wszystkie treści z książek. Co się wtedy dzieje ze światem? Świat głupieje, ludzie głupieją. Na ratunek rusza oczywiście Dogman, któremu udaje się wytropić tajną biblioteczkę kocura i przeczytać wszystkie książki. A potem rozdać je dzieciakom w szkole. 

Dog Man. Bierz go!

Druga część jest równie śmieszna jak pierwsza. Jeśli jakimś trafem zaczniecie od drugiej to nic nie szkodzi. Na samym początku jest przypomnienie (tudzież wprowadzenie) więc będzie wiadomo, skąd się wziął ten Dogman.

 

W drugiej części ktoś się podszywa pod kota Peta i robi ogromne zamieszanie w mieście. Sam Pet ucieka z więzienia żeby dowiedzieć się, o co tu chodzi. Oczywiście Dogmen i cała policja też próbują rozwikłać zagadkę. 

Z rozdziału na rozdział dzieje się więcej i robi się ciekawiej. Nie chcę zdradzać kto był sprawcą zamieszania. Ale założę się o czekoladę, że nigdy, przenigdy, w najśmielszych wymysłach nie wymyślisz kto lub co, stało lub stał za tą całą hisotiriną. I właśnie za to uwielbiam komiksy. 

Do aktywnego czytania

W obu częściach autor zostawił wskazówki zachęcające czytelników do rysowania. W kilkudziesięciu „śmiesznie łatwych” krokach podpowiada jak narysować postacie występujące w książkach. A kiedy już się poćwiczy, można jeszcze zerknąć do internetu, bo tam Dogman też działa.

W pierwszej części spisu treści nie ma, ale w drugiej już jest więc zostawiam.

Tekst i ilustracje Dav Pilkey
Tłumaczenie Stanisław Kroszczyński
Wydawnictwo Jaguar. Kliknij do nich po więcej informacji o Dogmanie – KLIK!
Spodoba się dzieciom w wieku 5-100 lat.

Sprawdź cenę i dostępność tej książki!

Mocno się napracowałam przy tym wpisie, teraz liczę na Ciebie, bo chciałabym żebyśmy zostały w kontakcie. Jak? Jest kilka możliwości, mam nadzieję, że skorzystasz:

  • Zostaw proszę komentarz, bo dla mnie każda informacja zwrotna na temat mojej pracy, jest bardzo ważna.
  • Jeśli uważasz, że piszę z sensem i o ważnych sprawach, podziel się wpisem ze znajomymi.
  • Polub Fan Page na Facebooku, jest tam już mnóstwo mam, zapraszamy!
  • Koniecznie zajrzyj na stronę Podcasty, gdzie czeka cała masa krótkich porad wychowawczych do odsłuchania.
  • Obserwuj profil na Instagramie, tam znajdziesz kulisy bloga i mnóstwo aktywnego czytania.

Data recenzji
Nazwa produktu
Dogman
Ocena
51star1star1star1star1star